Herbarz

Posted under Herbarz- Szaława by admin on sobota 11 Kwiecień 2009 at 11:44

daniil-halitsky
Daniel Halicki (1201-1264) – król halicko-wołyński, syn Romana Mścisławowicza, z halickiej gałęzi dynastii Rurykowiczów, po babce prawnuk Bolesława Krzywoustego.
genealogia halicka
Hałko vel Gałko (Galkus) herbu Szaława Już około 1300 roku znani byli na Rusi. Wsławieni dokonaniami rycerskimi. Następnie osiedlili się w województwach mścisławskim i wileńskim (przede wszystki w powiatach oszmiańskim, zawilejskim i koweńskim). W 1801 r. uznani zostali za rodowitą i starożytną szlachtę szlachtę polską
(SPAL, f.391,z.1, nr992, s. 107-114).

 

Halka v. Halko h. Szaława. Dawna ruska rodzina, od której między innymi wywodzą się Ledóchowscy. Sienko podpisał Konfederację szlachty czerwonoruskiej 1464 r. Stanisław otrzymał konsens królewski na wykuop wsi Łowicza 1515. (Metr. Kor.) Rafał, dziedzic dóbr Mitolin 1558 r. (Conv.Piotrk.) Stanisław, dziedzic Olszanicy i Nowosielce, w pow. Lwowskim 1578r. (Księgi poborowe). Florian-Antoni , pisarz grodzki oszmiański, ożeniony z Anną Wojno, starościanką dzisneńską 1754 r. Józej, syn Krzysztofa, sprzedał 1779 r. dobra Hrynkowszczyzna, w pow. Oszmiańskim. Mikołaj, syn Józefa, krajczy oszmiański 1781-1794 r. Grzegorz, Nicetes i Andrzej, synowie Eliasza, wnukowie Jana, wylegitymowani w Galicji 1809 r. Józef-Wiktor zapisany do ksiąg szlachty gub. Wileńskiej 1800 r. Florian, syn Tadeusza, deputat sądów pow. Święciańskiego 1840 r.
( Seweryn Uruski, Rodzina- Herbarz Szlachty Polskiej, Warszawa, Sład Główny Księgarnia Gebethnera i Wolffa, 1908.)

 

Halka, h. Szaława, dóm starożytny na Rusi, którego przodek Piotr hetmanił wojsku ruskiemu do Polski w roku 1300.
Rafał Halka z Romanowa, pochowany we Lwowie r. 1571; Stanisław, ostatni z tego domu w kościele O.O Dominikanów roku 1600.
( Hipolit Stupnicki, Herbarz Polski, Oksza, Wrocław 1998)

 

Halka h.Saława na Rusi. Piotr Halka hetman wojska Ruskiego, z Rosją wpadłszy do Polski, Sandomierski kraj spustoszyli, i w Kończynie zamek drewniany spalili: zebrali się na nich Sandomierzanie, u Lublina z niemi się potkali , i lubo naszych daleko mniej było, Rusi więcej, bo i Litwę i Tatarów na pomoc sobie zwabili, przecież ich porazili, drugich którzy salwując życie, do Lublina byli uciekli, gdy Polacy oblegli, tak ich głodem wymorzyli, że się poddać musieli, działo się to w roku 1300. Biel. Fol. 205. Rafał Halka z Romanowa pochowany we Lwowie 1571. Stanisław ostatni z tej familii w kościele O.O Dominikanów złożony po śmierci 1600, jako Okolski pisze, atoli dom Świrskich , że się z Romanowa pisze, tak jak i Alkowie, znać że jednęż dzielnicę z niemi mają. Halko Alexander 1700 w Litwie.
(Kasper Ciesielski, Herbarz Polski, Lipsk, Nakładem i Drukiem Breitkopfa i Hertela, 1839)

 

Chalkowski h,Szaława. Byli na Białej Rusi, pisano ich także Halkowski; pochodzą od dawnej rodziny Halka v. Halko, byli tedy jednego pochodzenia z Ledóchowskimi. Jan z wojew. Mścisławskiem podpisał elekcję 1632r.
(Seweryn Uruski, Rodzina- Herbarz Szlachty Polskiej, Warszawa, Sład Główny Księgarnia Gebethnera i Wolffa, 1908)

 

Alkiewicz h.Szaława Z Litwy przenieśli się do Wielkopolski, z nich Aleksander, dziedzic dóbr Kościanki w wojew. Poznańskiem 1714 r. Franciszek Ksawery, kapitan wojsk pruskich, wziąwszy dymisję, osiedli się w Wielkopolsce i nabył majątki Neudorf, Oseht i Eichberg; zostawił ośmiu synów, którzy prawie wszyscy służyli w wojsku pruskiem; z tej familii Franciszek Aleksander, oficer dragonów pruskich 1831r.
(Seweryn Uruski, Rodzina- Herbarz Szlachty Polskiej, Warszawa, Sład Główny Księgarnia Gebethnera i Wolffa, 1908)

 

Mieczysław Halke Ledóchowski (ur. 29 października 1822, zm. 22 lipca 1902) – prymas Polski, wygnany z Gniezna i Polski przez rząd pruski, począwszy od 1892 roku przez 10 lat pełnił urząd prefekta Kongregacji Rozkrzewiania Wiary.


Zdjęcia rodzinne

Posted under Herbarz- Szaława by admin on piątek 10 Kwiecień 2009 at 19:59
Zdjęcia rodzinne

 Zjazd rodzinny Podkowa Leśna 2004

 

Album

  

Włodzimierz Halkiew, syn pradziadka Grzegorza, brat dziadka Stefana.

 

309_pietrzak_glowacki

 Kapral pilot Józef Halkiew (syn Włodzimierza) Dywizjon Myśliwski „Ziemi Czerwińskiej” 309

 

 Dziadek Stefan Halkiew i babcia Maria

 

 Ojciec Edward Halkiew

 

 Moi Rodzice: Edward Halkiew i Aniela z d. Skurczyńska (herb Jastrzębiec)

 

 

Na tropach historii- Lublin 2005 

Drzewo


Magia Indii

Posted under Indie-Nepal-Tybet by admin on piątek 10 Kwiecień 2009 at 18:46

Na wyprawę do Indii wyjechałem 3 września 2007, powróciłem 28-go. Przez ponad trzy tygodnie zwiedziłem przede wszystkim Radżastan- Delhi, Jaipur, Pushkar, Alwar i Sariska Forest, Haridwar, Rishikesh, Amritsar, a na koniec Dharamsale- miejscowość zamieszkałą przez uchodźców tybetańskich.

Indie to kraj całkowicie odmienny od Polski, geograficznie i kulturowo. Czasami to, co widziałem, wprowadzało mnie w fascynację, innym razem w negatywne zdumienie.

Najważniejszym elementem podróży po Indiach, oprócz zwiedzania zabytków i podziwiania krajobrazów, było obserwowanie codziennego życia hindusów, które często toczyło się po prostu na ulicy.

Pierwsze zetknięcie z indyjską egzotyką pamięta się długo. Wprawdzie przygotowując się do wyjazdu czytałem wiele o Indiach, jednak karty papieru, przejrzane zdjęcia a nawet obejrzane filmy nie oddały tego, co na miejscu zobaczyłem. Ale o tym napiszę później, a teraz zacznę relację od początku.

Ze względu na przystępne ceny decydowaliśmy się lecieć fińskimi liniami lotniczymi Finnair- przez Helsinki do Delhi. Stewardessy były rosłe i jasnowłose. Każdego pasażera witały ciepłym uśmiechem. Zawsze mnie to zastanawiało, jak stewardessom udaje się zachować ten kojący uśmiech na ustach w stosunku do każdego i przez wiele lat pracy? Spotykałem się z tym uśmiechem lecąc do Moskwy, Istambułu, Bombaju, Kuala Lumpur, Singapuru, Adelajdy- witał mnie jednakowo w każdym samolocie, będąc zapowiedzią przygody.

Lot do Helsinek trwał półtorej godziny. W Helsinkach po krótkiej przerwie przesiedliśmy się na Boeinga MB-11, tym razem lecieliśmy sześć i pół godziny. Zamówiłem sobie posiłki wegetariańskie, ale nie był to dobry wybór- większość jadła standardowe zestawy, więc ja musiałem poczekać, dopóki wszyscy inni nie otrzymali swojej porcji. A najmniej podobało mi się, że moje jedzenie wyglądało na zdecydowanie mniej smakowite. Nie roztaczało tak przyjemnej woni, jak kanapka sąsiada, gdzie plaster szynki, położony na lśniącym maśle, ozdobiony był zielonym ogórkiem. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, co za jedzenie czekało na mnie na miejscu w Indiach.

Wylądowaliśmy na lotnisku w Delhi o 23:18, na dworze było 31 st.C Ciepłe powietrze zawierało w sobie rześkość nocy. Po godzinie byłem już w hotelu, pokój obskurny, mały, nagrzany jak piekarnik. Po środku duże łóżko okryte brudnym prześcieradłem. Pomyślałem: dobrze, że wziąłem ze sobą własne prześcieradło. Cały oblany byłem potem, więc poszedłem do łazienki, aby wziąć prysznic. Cztery kurki wychodziły ze ściany, jeden kran, a pod nim duże wiadro. Dopiero po chwili dostrzegłem, że pod sufitem wystaje ze ściany sitko prysznica. Odkręciłem kurek z zimną wodą i wszedłem pod prysznic. Okazało się, że pod zimną wodą nadal można się pocić. Po chwili poszedłem spać.

Spałem ponad sześć godzin. Po przebudzeniu w głowie trochę mi szumiało, bo całą noc chodził zarówno wiatrak jak i nadmuch powietrza z zewnątrz budynku, a ja byłem przyzwyczajony do ciszy.

Hotel był w Nowym Delhi na Paharganj. Moje pierwsze wyjście na ulicę okazało się największym szokiem.

Wiem, co to 50 stopniowy upadł, oraz duża wilgotność, ale tu w Delhi czekało na mnie o wiele więcej dodatkowych wrażeń. Otoczył mnie żar powietrza zmieszany z kompozycją zapachów ulicznych ścieków, spalin, kadzideł i egzotycznych przypraw. Dołączył do tego hałas- przeraźliwe klaksony samochodów, nawoływanie ulicznych sprzedawców. No i jeszcze widok odchodów zwierzęcych oraz ludzkich, kolorowe kramy, tłumy egzotycznie ubranych ludzi- przechodnie w turbanach, święte krowy, żebrzące dzieci, ludzie śpiący bezpośrednio na ulicy i do tego obok mnie hinduska matka, która położyła kilkumiesięczne dziecko, całkiem nagie wprost na ziemi..

Przez moment stałem jakbym został zamroczony.
Zacząłem poznawać prawdziwe Indie.


Świątynia Słońca

Posted under Megality by admin on piątek 10 Kwiecień 2009 at 15:22

Podkurhanowy (podziemny) dolmen w tolosie (otoczony murem poukładanych w szczególny sposób kamieni) z dromosem (podziemnym korytarzem-galerią) jest unikatową budowlą megalityczną. Prawdopodobnie mieściło się tu starożytne słoneczne obserwatorium, obecnie całkowicie zaniedbane. Nie zachowało się prawie nic.

Proces niszczenia rozpoczęli złodzieje, ale to było już dawno. Natomiast za naszych czasów na miejscu kurhanu prowadzono prace rolnicze. Nasyp rozwałkowywano buldożerami i prostowano drogami. I dopiero później zaczęły się wykopaliska. Właśnie okropny stan jednej z najciekawszych budowli megalitycznych był bodźcem do podjęcia próby komputerowej 3D rekonstrukcji megalitu. Szczegóły dotyczące rekonstrukcji znajdują się na końcu artykułu.

 

Lokalizacja.

Rejon tuapsyński, dolina rzeki Pszenacho. Na odległości mniej więcej jednego kilometra od stacji Anastasjewka wzdłuż doliny w górę, na prawym brzegu mieści się jedna z najbardziej unikatowych budowli megalitycznych Kaukazu. Mijając osiedle wzdłuż doliny dochodzimy do rozwidlenia. Droga w lewo prowadzi przez bród do sadu jabłoniowego. Widać stąd zarośnięty trawą i krzewami nieduży pagórek z kilkoma dębami (jeszcze 150 m).

 

Aktualny stan, badania i hipotezy.

Budowla ta jest podkurhanowym dolmenem z podziemnym korytarzem, innymi słowy zbudowano tu dolmen, wyłożono go kamiennym murem, umocowano na zewnątrz warstwą gliny, do fasady poprowadzono zrobiony z płaskich dopasowanych płyt podziemny korytarz, a później to wszystko zasypano kamieniami. Używając terminologii archeologicznej, jest to dolmen w tolosie z dromosem. Podziemny korytarz biegnie od wejścia do dolmenu w dół. Długość korytarza wynosi około 12 m, średnia wysokość i szerokość 0,5 m. Korytarz wyłożony jest płaskimi płytami o nieregularnych kształtach.

W tej chwili wysokość kurhanu wynosi 4.8 m, średnica nasypu oszacowywana jest na mniej więcej 57 m. Na obrazku pokazany jest poprzeczny przekrój resztek kurhanu, zaznaczono na nim i opisano warstwy konstrukcji. Wejście do dolmenu zwrócone jest na południowy zachód. Jak wykazały badania węgla pobranego z zagłębienia przy wejściu do dromosu, zgodnie z S14 dolmen pochodzi z okresu 2320+-40 lat p.n.e. (bez kalibrowania).

Należy zaznaczyć, że korytarz nie biegnie zgodnie z linią przekroju, dlatego nie widać go na rysunku. Liczby oraz rysunek pochodzą z monografii W.I.Markowina z 1997 r. (”Dolmeny w okolicach Kubani i Morza Czarnego”), w której autor szczegółowo opisuje wyniki wykopalisk.
Kierował wykopaliskami pracownik muzeum w Tuapse M.K. Tieszew. To właśnie on w swoim czasie odkrył megalit.

Obecnie po kurhanie pozostało niewiele. Już nawet M.K. Tieszew zastał go w bardzo złym stanie (1972 r.). Wszystko przez miejscowych maszynistów spycharek. Później okazało się, że kurhan jednak już wcześniej, za dawnych czasów, padł łupem złodziei. A po wielu latach wykopalisk stało się zrozumiałe, że nawet rysunki techniczne nie mówią zbyt wiele.

Tieszew wysunął hipotezę, że Psynako-1 jest starożytnym obserwatorium słonecznym. Chodzi o to, że miejscowi mieszkańcy opowiadają, że początkowo kurhan pokrywały rozchodzące się promienie z kamieni, które zamykał kamienny krąg – kromlech. W centrum znajdował się plac, też otoczony głazami. Na początku rekonstrukcja M.K. Tieszewa mówiła o 18-promiennej strukturze, ale później ilość promieni została zredukowana do 12. Zgodnie z jego wersją budowla była wykorzystywana między innymi do obserwacji Słońca i można ją ustawić w jednym rzędzie z takimi znanymi kromlechami jak Stonehenge oraz New-Grange.

Jeśli chcą Państwo uzyskać więcej informacji na temat tego kurhanu, odsyłam do artykułu z astroarcheologii autorstwa M. Kudina “Astroarcheologia oraz dolmeny”.
Trójwymiarowa rekonstrukcja.

U jej podstaw legł 12-promienny model M.K.Tieszewa. Na podstawie wykopalisk można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że megalit budowano w kilku etapach. Wydaje się, że na początku w miejscu kurhanu było po prostu święte miejsce i stały dwa połączone ze sobą kromlechy. Dopiero później zbudowano dolmen z murem, warstwą gliny i nasypem. Bardzo rzadko spotykanym zjawiskiem jest to, że podziemny korytarz prowadzi nie do ścianki kurhanu, lecz do dołka. Z tego można wywnioskować, że początkowo stromy nasyp zaczął się rozpełzać. Miejsce to za tamtych czasów było bardzo często odwiedzane: kamienny korek jest prawie całkiem starty przez częste użycie. Obecność kromlechów podpowiada, że na wierzchołku kurhanu wykonywano jakieś czynności, a zatem nie było innej możliwości, żeby nasyp się nie rozpełzał. W związku z tym niezbyt obeznani potomkowie dołożyli nasyp do obecnego promienia. Galeria zaś pozostała taka sama, tyle że wejście do niej znajdowało się w dołku. Właśnie ten stan kurhanu odzwierciedla rekonstrukcja. Dające się zauważyć koncentryczne koła w profilu kurhanu zaznaczają jego naturalne nierównomierne “rozpełzanie się” związane z niejednolitą i niejednoczesną konstrukcją.

Krajobraz zrekonstruowano niedokładnie. Przy tym wykorzystywano hipotezę, że stoki gór nie były zbytnio zaludnione za tamtych czasów, a zatem widzimy prawie nagie stoki porośnięte dębami.
Pomysł odnowy promieni M.K.Tieszewowi nasunęli miejscowi mieszkańcy, czyli system podwójnego kromlechu z promieniami istniał w tym kształcie nie tak dawno. Być może nawet w połowie ubiegłego stulecia…


Hello my friend

Posted under Indie-Nepal-Tybet by admin on czwartek 9 Kwiecień 2009 at 18:56

Pierwszy dzień w Delhi. Szedłem kolorowymi, zatłoczonymi ulicami do restauracji na śniadanie. Było już po dziewiątej rano. Podszedł do mnie młody hindus i powiedział:
- hello my friend. what`s your name? where you come from?

Jeszcze nie wiedziałem, że te słowa będą mi towarzyszyły przez cały pobyt w Indiach- nieustannie zadawane z częstotliwością mantry- przez każdego, w każdym miejscu i o każdej porze.
Chciałem być grzeczny, odpowiedziałem na pytania, wytłumaczyłem gdzie jest Polska. On zaś zaczął prezentować mi bransoletki drewniane na rękę, który chciał sprzedać. Wymienił cenę. Trochę mnie ona zdziwiła, bo wcześniej słyszałem, że w Indiach jest dużo taniej, a jego cena nie odbiegała od takiej z polskich ekskluzywnych sklepów. Podziękowałem grzecznie i poszedłem dalej. Nie zdążyłem przejść nawet pięciu metrów, kiedy sytuacja się powtórzyła z innym młodym hindusem:
- hello my friend…

Już wiem, że jako biały byłem postrzegany nie tylko jako potencjalny kupiec, ale i jako osoba, która zapłaci znacznie więcej, niż towar jest wart. Poczułem się wykorzystywany. Ha, a ja przyjechałem do Indii pełen optymizmu w ujrzenie nieskażonego pieniędzmi świata.

Poszedłem dalej. Odnalazłem restaurację, gdzie umówiłem się z przyjaciółmi. Znajdowała się ona około dwustu metrów od mojego hotelu, na tarasie ostatniego piętra kamienicy. Schody wykonane z marmuru, ładnie pozamiatane, poręcz metalowa, malowana olejną farbą na ciemny brąz.

W centralnym miejscu restauracji, naprzeciw drzwi wejściowych siedziała za biurkiem hinduska. Ubrana była w sari, na nosie okulary, przed sobą trzymała duży zeszyt, w którym coś notowała. Co pewien czas brała do ręki gazetę i zagłębiała się w lekturze.
Jak później zauważyłem, z uwagą przyglądała się wchodzącym do restauracji gościom. Na jej twarzy lśnił ciepły, życzliwy uśmiech. Pomyślałem: to na pewno jest właścicielka lokalu.

W pewnym momencie właścicielka podeszła do wysokiego na około metr trzydzieści krzaku bukszpanu. Dotknęła delikatnie jego drobnych, zielonych listków i z czcią pochyliła nieznacznie do przodu głowę. Spojrzałem na nią zaciekawiony, a potem na bukszpan. Dopiero teraz ujrzałem, ze w gęstwinie liści bukszpanu jest zawieszona na cienkim druciku strasznie wyglądająca drewniana maska, przypominająca głodnego demona. Hinduizm to tygiel różnorodnych wierzeń i systemów religijnych. To wielobóstwo, ale co za tym idzie, również tolerancja religijna. Hindusi maja setki bogów i tysiące tysięcy świętych miejsc. Jedno z nich znajdowało się około metr ode mnie.

Podszedł do mnie kelner, podał kartę dań i zapytał, czy przynieść coś do picia. Zamówiłem napój z jogurtu namkin lassi. Za chwilę zaczęli schodzić się do restauracji przyjaciele. Zamówiliśmy śniadanie i…

W tym miejscu opowiem o kolejnym zwyczaju indyjskim. Jak pamiętasz, pierwszy zwyczaj można określić słowami; hello my friend. Kolejny zwyczaj jest jak znane w Polsce powiedzenie- powoli, czas nie zając. Na zamówione, proste śniadanie czekałem ponad godzinę. Miałem wystarczająco dużo czasu, aby porobić zdjęcia, nakręcić kilka scen kamerą, wypić kilka napojów. Koleżanka, która już była w Indiach powiedziała: tu Grzegorz nauczysz się dystansu do wszystkiego. I nauczyłem się.


Trochę faktów naukowych

Posted under Megality by admin on czwartek 9 Kwiecień 2009 at 16:21

  Megality

Słowo megalit jest zlepkiem dwóch greckich słów: megas- duży i lithos- kamień. Dolmeny i menhiry– nazwy te wywodzą się z języka bretońskiego: „men” oznacza kamień, „dol” – płytę, a „hir” – długi. Są to konstrukcje z wielkich bloków surowego lub z grubsza obrobionego kamienia.

Najprostszy typ megalitu nazywany jest menhirem, co z języka bretońskiego oznacza „długi kamień”. Jest to jednolity blok kamienny (surowy lub z grubsza obrobiony) wetknięty pionowo w ziemię. Menhiry dochodziły do wysokości 20m i ważyły ponad 300 ton. Zgrupowanie menhirów w jednym szeregu lub w równoległych rzędach tworzy alignement.

Kiedy zespół alignementów tworzy krąg nazywa się taką strukturę kromlechem. Wydaje się, że struktury kromlechów były często orientowane według wschodzącego słońca w momencie przesilenia dnia z nocą. Występowały u schyłku neolitu i w charkolicie. Oprócz wymienionych struktur istnieją jeszcze dolmeny i galerie kryte, które składają się z poziomych płyt podtrzymywanych przez głazy stojące pionowo ( [10] M. Brèzillon, 1981.).

Często można spotkać się z twierdzeniem, że budowle te posiadają leczniczą moc. Mówi się, że megality czerpią energię z wnętrza ziemi i potrafią naładować człowieka tą energią. Marc Questin podaje kilka przykładów uzdrawiającej mocy menhirów bretońskich, przede wszystkich tych z Carnac, a także menhiru Paly w Essone. Stwierdza on, że aby kamień leczył, należy przebywać blisko niego, gdyż z dalszej odległości jego działanie może być ujemne. Radiesteci twierdzą, że przebywanie blisko menhira może nawet w kwadrans przywrócić znużonej osobie wigor i chęć do życia. No cóż – energia megalitów jest niezaprzeczalna, ale też wydaje się być niemierzalna i „nieprzekładalna” na dane fizyczno_chemiczne, na argumenty racjonalne. Co w żadnym stopniu jej nie umniejsza.

Budowle megalityczne od zawsze budziły zainteresowanie badaczy swoją tajemniczością i magicznością. Choć dawno odkryte, to nigdy do końca nie poznane. Czy ich powstanie można wiązać z religią czy tylko z określonym trendem kulturowym? Czy istnieje coś więcej, co wskazuje na to, że megality powstawały, jako coś wyjątkowego dla ówczesnych ludzi? Istnieje wiele teorii i hipotez na to, jak, gdzie, kiedy i skąd się wzięły. Biorąc pod uwagę zalezność nauki od polityki niektórych państw, wiele lat minie, nim poznamy najbardziej wiarygodną wersję.

Elementy właściwe dla megalitów pojawiają się już w paleolicie, mezolicie i wczesnym neolicie, jeszcze przed powstawaniem wielkokamiennych budowli. Podstawowym symbolem, realizującym zasadę mandali jest krąg, pojawiający się już w paleolicie środkowym, który przejawia się jako koło zakładane wokół pochówków. Przykładem może być neandertalska czaszka otoczona kręgiem kamiennym z jaskini Guattari na Monte Circeo we Włoszech ( Z. Krzak, 1994, s.271.).

Innymi elementami protomegalitycznymi mogą być święte słupy drewniane, przedstawiające bożki z cechami antropomorficznymi, krzemienne stele (około 0,5 m. wysokości), sięgające późnego paleolitu czy też grobowce z tamtego okresu, kiedy to zmarłych grzebie się w jaskiniach naturalnych, przy kulcie megalitycznym mamy do czynienia z pochówkami w jaskiniach sztucznych, gdyż za takie należy uznać grobowce skalne podziemne i grobowce kamienne w kurhanach ( Z. Krzak, 1994, s. 272).

Inne charakterystyczne elementy protomegalityzmu znajdujemy w mezolicie, jako zapowiedź prawdziwych megalitów. Na stanowisku Hoëdic, datowanym na schyłek VI tys.p.n.e. odkryto cmentarzysko złożone z 10 grobów z pochówkami zbiorowymi i jednoosobowymi. Stwierdzono też nad jednym z pochówków kopczyk usypany z kilku kamieni. Przykrycia i obudowa kamienna wystąpiły też nad innymi grobami (  Z. Krzak, 1994, s. 273.).

W starszej i środkowej epoce kamienia napotykamy elementy protomegalityczne, do których można też zaliczyć zjawiska takie, jak zaopatrywanie nieboszczyków w inwentarz i ochrę, wyodrębnianie czaszek jako przedmiotów specjalnej czci czy ślady uczt pogrzebowych połączonych kanibalizmem oraz składaniem ofiar zwierzęcych. Obrzędy, które są związane bezpośrednio z kultem przodków. Zachowania te mogą świadczyć o tym, że niektóre elementy megalityzmu mają bardzo wczesny rodowód, lecz nie mogą być pozycją wyjściową dla właściwych megalitów. Decydującym czynnikiem zaliczającym daną kulturę do megalitycznej jest określony zespół struktur i wierzeń, który we właściwej formie przejawił się dopiero w kulturach neolitycznych ( Z. Krzak, 1994, s.274.).

Według Z. Krzaka pierwsze megality nie wiążą się z najstarszymi kultami neolitycznymi, gdyż są od nich trochę późniejsze. Jednak najprostsze ich formy musiały powstać wcześniej, co najmniej w VI tys.p.n.e. Najpewniej wiążą się z jednym centrum, za czym przemawia jednolity obrządek i jednolita religia uniwersalistyczna , u podstaw której musiała istnieć określona, zwarta doktryna. Była ona najprawdopodobniej związana z główną, przewodnią formą, jaką był grobowiec korytarzowy i wywodzący się z niego tolos. Bardzo prawdopodobne, że z grobowcem korytarzowym i tolosem w kurhanie można wiązać symbolizm góry kosmicznej oraz symbolizm macicy Wielkiej Matki, w której składa się zmarłych oczekujących odrodzenia w łonie ziemi ( Z. Krzak, 1994, s. 277.).

Do tej pory najczęściej przyjmowano, że ewolucja struktur megalitycznych przebiegała od form prostych do złożonych. Nie jest to do końca słuszne, gdyż już w V tys.p.n.e. spotykamy się z rozwiniętymi formami grobowców, co nie oznacza, że formy proste nie podlegały wzbogaceniu i zwiększaniu. Od V tys.p.n.e. zauważalna jest przewodnia forma megalitów- grobowiec korytarzowy oraz inne, jak ok. dolmeny, tolosy, aleje menhirowe ( Z. Krzak, 1999, s. 282.).

Niewątpliwie pojawiające się budowle megalityczne niosły ze sobą swoją religię. Niestety nie znamy sposobu rozprzestrzeniania się megalitycznych idei. Można przypuszczać za V. G. Childe`em, że niemałą rolę odgrywała propagacja odgrywana droga misyjną (  Z. Krzak, 1994, s. 282.).

Od IV tys.p.n.e. przewodnie formy megalityczne zaczynają przybierać inne struktury, o lokalnym zróżnicowaniu. Należą do nich kręgi na Wyspach Brytyjskich, grobowce klinowate, grobowce z placykiem, świątynie, bieżnie, domy i forty kamienne oraz grobowce kujawskie na tereniach Polski.

 W tym czasie mamy do czynienia z apogeum rozwoju megalitów na terenie Europy (4500- 2000 p.n.e.), w którym występują już wszystkie- przewodnie i lokalne formy struktur. Na okres 3800- 2800 p.n.e. przypada okres rozwoju grobowców. W III tys.p.n.e. natomiast na Wyspach Brytyjskich najliczniej reprezentowane są, jako forma lokalna: kręgi kamienne, ziemne i drewniane o różnych funkcjach, które rozwijały się także po okresie neolitu, w znacznej części epoki brązu (  Z. Krzak, 1994, s. 283.).

Budowle astronomiczno sakralne

Różnorodność form megalitycznych świadczy niewątpliwie o wysokim kunszcie budowniczych oraz zapewne także o różnych ich funkcjach. Jedną z takich funkcji jest funkcja astronomiczna, bądź astronomiczno- sakralna (kromlechy). Taką funkcję spełnia ok. budowla Stonehenge. Świadczy to o dużej „świadomości astronomicznej” ludzi tamtego okresu, a nawet ludzi, żyjących kilka wieków przed nimi. Pokazuje również, że budownictwo megalityczne nie wiąże się tylko z jakimś trendem, a ma określone podłoża kultowe (religijne). Szczególnie obserwowane ciała niebieskie, których ruch był bardzo dobrze znany, to Słońce i Księżyc. Obserwując te dwa ciała niebieskie ludność epoki kamienia musiała zauważyć ich cykliczność oraz niezmienność pewnych zjawisk, co mogło powodować lub utwierdzać wierzenie w Bogów. Obserwacje takie musiały odegrać istotną rolę w tworzeniu się światopoglądu człowieka, bowiem obserwując Słońce i Księżyc mógł obserwować ciała, którym nadawał boskość. Idąc dalej- obserwował swoich Bogów. Czy zatem można mówić o pewnej „elicie” w tamtejszej społeczności? Być może, bowiem ktoś musiał zajmować się obserwacjami i obliczaniem oraz organizowaniem tak przecież skomplikowanych i precyzyjnych budowli ( K. Kowalski, Z. Krzak, 1989.).

Ciekawą koncepcją jest też ta, oparta na megalitycznym jardzie czyli mierze długości wynoszącej 82,9 cm. Dzięki niemu można było precyzyjnie odmierzyć odległość, co było swoistym przełomem.

Zunifikowane zostało myślenie i komunikowanie się, oczywiście w zakresie w jakim używane są jednostki miary. Jeśli powyższe można przyjąć za możliwe, wynika z tego, że zasięg wspólnej miary- jarda megalitycznego- wyznaczał granice jakiejś wspólnoty, być może cywilizacyjnej ( K. Kowalski, Z. Krzak, 1989, s.77-78).

 

Dolmeny- grobowce minionej epoki

Inną z megalitycznych struktur są dolmeny, które pełniły funkcję grobów. Dolmen składał się z komory grobowej, najczęściej w formie kolistej, oraz korytarza do niej prowadzącego. Rodzajem dolmenu jest tolos, z tą różnicą, że tolosy nad komorą grobową posiadają usypisko kamieni, lub ziemi (kurhan). Apogeum rozwoju tychże form przypada na okres 3800- 2800 p.n.e. (Z. Krzak, 1994.).

Nie znamy niestety przeznaczenia menhirów, znanych nam ok. ze stanowiska Carnac we Francji(rys. 4) ( Z. Krzak, 1994.).

 

Budowle a religia

U schyłku IV tys.p.n.e. i znaczną część III tys.p.n.e. zachodzi w Europie Zachodniej i Południowo- Zachodniej (szczególnie południowa i zachodnia część Półwyspu Iberyjskiego) znaczny rozwój ośrodków megalitycznych. Rozwijają się protomiejskie ośrodki władzy teokratycznej, w postaci osad obronnych, których głównym, centralnym elementem były megalityczne cytadele. Ośrodki te były zaopatrzone w masywne mury kamienne, mury ryglujące, bastiony w kształcie okrągłych i półokrągłych wież z kopułami, z przejściami i bramami, ok. stanowisko w Los Millares w Hiszpanii. Były to na ogół centra polityczne, gospodarczo- handlowe, mieszkalne i metalurgiczne. Miały silne powiązania ze Wschodem (Z. Krzak, 1994, s. 283.).

Nawet w dzisiejszym świecie religia wykazuje tendencje ponadnarodowe. Być może przed kilkoma tysiącami lat stanowiła ona siłę integrującą ludzi.

Niewątpliwie megalityzm to przejaw wielkiej religii, jednolitej na całym obszarze jej występowania, tj. od Portugalii do Skandynawii (  Z. Krzak, 1994, s. 360.).

Religię tą cechują głównie struktury grobowe, obrządek grzebalny oraz sztuka.

Trzeba także zaznaczyć, że kultury archeologiczne, wchodzące w skład wpływów megalityzmu, są od siebie bardzo różne, ok. przez różnice w gospodarce i strukturze społecznej.

Obowiązującą formą struktur grobowych były kurhany, najczęściej okrągłe, które kryły różne formy komór: grobowce korytarzowe, grobowce galeriowe, dolmeny i skrzynki.

Bardzo często wykorzystywane były temenosy- struktury najczęściej koliste z zaznaczonym centrum (mandala), która właściwa była grobowcom, świątyniom i ośrodkom ceremonialnym. Powszechnie ustawiane były menhiry, aleje menhirowe i betyle.

Ciała grzebano w całości lub częściowo spalone. Na całym obszarze występowania megalitów mamy do czynienia z rytuałami przedgrzebalnymi i periodycznymi ceremoniami przy grobowcach (Z. Krzak, 1994, s. 360.).

Sztukę tego okresu cechuje jednolitość w doborze symboli: koła pojedyncze i koncentryczne, spirale, motywy półkuli, romby, trójkąty, zygzaki i linie faliste oraz okrągłe dołki (często z obwódką). W sztuce antropomorficznej przeważa przedstawienie kobiety. Inne elementy sakralne to podwójny topór- „labris” (być może symbol T na intencjonalnie zdeformowanych czaszkach), byka i parę piersi (  Z. Krzak, 1994.).

Jak każda religia i megalityzm ma swoją doktrynę.

Jej trzy główne elementy to kult Wielkiej Matki, skojarzony z nią kult zmarłych przodków, symbolizm struktur- kurhanu i kręgu oraz związaną z nimi szamańską inicjację pośmiertną. Kult Wielkiej Matki ma swoje początki w młodszym paleolicie na terenach Bliskiego Wschodu, skąd przenika na tereny wschodniośródziemnomorskie, by pojawić się w zachodnich megalitach i związać się z charakterystycznym dla nich kultem przodków.

Przedstawiano ją na wiele sposobów. Były postacie całkowite lub tylko częściowe, ok. w formie jednej lub dwóch par piersi czy tylko twarzy, pary oczu, stóp.

Znaki z nią związane to przede wszystkim spirale, koła, półkola, romby, trójkąty oraz linie faliste i zygzakowate. Posiadała wiele imion, a ich tłumaczenia można sprowadzić do „bogini wszystkiego”. Miała też męskiego partnera, którym był młody małżonek, a zarazem syn z niej zrodzony, czasami określany jako brat i bóg.

Wielka Matka uchodziła za rodzicielkę Słońca. W megalityzmie łączono Wielką Matkę z Matką Ziemią. Grzebanie zmarłych w ziemi należałoby zatem łączyć z przypisywanymi jej właściwościami kreacyjnymi i regeneracyjnymi, co powszechnie obserwowano.

Składanie zmarłych do ziemi wyobrażano sobie, jako składanie do macicy Matki Ziemi (Wielkiej Matki). Dzięki temu zmarli oczekiwali na odrodzenie za sprawą sił wielkiej bogini (  Z. Krzak, 1994.).

Zastanawiające jest, że przewodnią formą grobowców megalitycznych jest komora grobowa, do której prowadzi zwykle korytarz. Biorąc pod uwagę, że pochówki mają odzwierciedlać ideę ziemi jako matki, jej łona, to być może układ komory z korytarzem ukryty pod kurhanem miał tworzyć macicę wraz z drogą rodną.

Właściwy wydaje się pogląd, że kurhan z grobowcem to brzemienna Matka Ziemia ( Z. Krzak, 1994.).

Z nią związane jest zawsze Słońce i światło słoneczne.

Komory grobowe były z reguły budowane tak, by w określonym dniu roku, wpadające światło słoneczne oświetlało je, wpadając przez korytarz. Z grobowcami wiążą się też ślady jakichś obrzędów ogniowych. Być może światło słoneczne i ogień było symbolem zapładniania Matki Ziemi w celu odrodzenia się zmarłych, czekających w grobowcu (  Z. Krzak, 1994.).

Podstawowym budulcem megalitycznym był kamień, który też stał się dla ówczesnych ludzi pewnym symbolem. Był utożsamiany z siłą i mocą Matki Ziemi oraz z zakrzepnięciem mocy przodków, o których pamięć miała być na wieki utrwalona za pośrednictwem kamienia. Budowle megalityczne można zatem upodabniać do dzisiejszych nagrobków. Uważano być może, że obecność megalitów zapewni lepszy los duszy na tamtym świecie i miejsce obok najwyższego boga. W zamian za to dusze odwiedzają budowle i tym samym sprzyjają żyjącym, zapewniając urodzaje, płodność i lepsze życie doczesne ( Z. Krzak, 1994, s. 365.).

 

Wątek szamański

Bardzo ciekawym zjawiskiem w megalityzmie jest szamanizm, który miał charakter ogólnoświatowy, a jego świadectwa zauważalne są już od młodszego paleolitu. Szamanizm jest światopoglądem czy też zespołem wierzeń człowieka, związanym z religią. Szamani to jednostki, które organizowały najważniejsze momenty życia, nas interesujący moment to ten, który wiązał się ze śmiercią. Istotą megalitycznego szamanizmu było przezwyciężenie śmierci i religijną kosmizację życia ( Z. Krzak, 1994.).

mandala

Tybetańska mandala pokoju świata

 

Opisywany wcześniej rytuał pogrzebowy niewątpliwie musiał wiązać się z obrzędami szamańskimi. W strukturach grobowych i obrządku megalitycznym odnajdujemy wszystkie elementy inicjacji typu szamańskiego: ekskarnację dekompozycję ciał zmarłych, a następnie rekonstruowanie w komorach całych szkieletów, palenie, pieczenie i gotowanie szczątków ludzkich, specjalne traktowanie czaszek, spożywanie szczątków ciał, wielką rolę przodków, składanie ofiar z ludzi i zwierząt. Inicjacja szamańska stosowana jest w stosunku do zmarłych i realizowana jest jako rytualne misterium śmierci i zmartwychwstania. Wychodząc z tych założeń można stwierdzić, że istotę religii megalitycznej stanowiła pośmiertna inicjacja typu szmańskiego pod patronatem Wielkiej Matki, gdyż wszystkie obrządki zachodzą w grobowcach- archetypie macicy Wielkiej Matki  ( Z. Krzak, 1994, s. 376.).

 

 


Dharamsala

Posted under Indie-Nepal-Tybet by admin on środa 8 Kwiecień 2009 at 19:13
Dharamsala

Na szamańskich ścieżkach,

czyli jak przejąć kontrolę nad swoim zdrowiem, aby budzić się każdego ranka pełnym energii i zdrowia, gotowym radować się nadchodzącym dniem

Pomyślisz może sobie, że to nierealne posiadać moc decydowania o sobie czy też o tym, co się ma zdarzyć, a co zaś ma się nie zdarzyć. Pomyślisz, że przecież nie ma patentu na wieczne szczęście. Rozumiem ciebie, rzeczywiście taki pogląd jest dziś powszechny, ale czy uzasadniony? Są przecież ludzie, którzy planują swoje życie szczęśliwym, i takie życie mają. Czy naprawdę uważasz, że to przypadek? Uważasz, że nic od nas nie zależy i jesteśmy bezwolnym kółkiem w kole fortuny? Nie wierzę, abyś był aż takim skrajnym fatalistą – nie byłoby ciebie na liście subskrybentów biuletynu ludzi otwartych na nowe doświadczenia, ludzi samodzielnie wykuwających swój sukces i odważnie biorących życie we własne ręce – ludzi skazanych na ewolucyjny sukces. Dziś jest wiele przykładów na to, że można przyjrzeć się technologii szczęścia – można przyjrzeć się temu, jak szczęście programować oraz jak je sprowadzać na swoją ścieżkę życia. O tym właśnie będzie dzisiejszy artykuł Rozwój duchowy

Jak już zapewne zdajesz sobie sprawę rozwój duchowy stanowi bardzo ważny element ogólnego rozwoju człowieka. Być może chciałbyś poznać cele oraz sposoby osiągania tego, co zwykliśmy nazywać właśnie rozwojem duchowym, oraz dlaczego jest to ważne i jak wiele dzięki duchowemu rozwojowi możesz osiągnąć.

Nie raz zapewne czytałeś, słyszałeś, a być może i wypowiadałeś się o tym, czym jest rozwój duchowy. Możliwe, że masz już własne doświadczenie i wiesz, jak wiele jest poglądów na temat rozwoju duchowego – często przeciwstawnych. Nie podam teraz definicji, która stanie się dla wszystkich ludzi jednolita. Przedstawię tobie jednak swój punkt widzenia.

Rozwoju duchowego nie da się zmierzyć szkiełkiem ani okiem, tak jak nie można sitem przenieść wody, a ciśnieniomierzem określić natężenia barw. Rozwój duchowy tyczy się horyzontów, skojarzeń, intelektualnych możliwości. Nie chodzi jednak o taki zakres intelektualnych możliwości, który kojarzony jest z wiedzą akademicką. Tu nie chodzi o to, jak dużo wiesz o świecie, krajach i ludziach, technologiach, literaturze, historii, chemii (chociaż po części też i o to chodzi).

Rozwój duchowy to odpowiedź na pytanie, czy rozumiesz sens oraz założenia kierujące ludzkim życiem. Trudno jest tak naprawdę określić poziom wiedzy duchowej, ponieważ jedno, co wiadomo to to, że człowiek uczy się aż do śmierci.

A więc nie nadejdzie taki moment, kiedy powiesz: wszystko wiem, nic więcej nie ma.

Wychodzę z założenia, że z rozwojem duchowym jest tak jak z hasłem koń w przedwojennej encyklopedii Przewalskiego: jaki jest koń, każdy widzi. Podobnie wiem, że rozwój duchowy jest- lecz mam za mało doświadczenia i za dużo tolerancji, aby określać i decydować, kto w którą stronę i jak daleko powinien się rozwijać duchowo. Przecież to, co jest dla mnie ważne, nie musi być ważne dla innej osoby. Rozumiem w pełni to, że rozwój duchowy może być wielokierunkowy i wielopłaszczyznowy- i nie powinno się tyle co go określać, a raczej powinno się ciągle go powiększać. Rozwój duchowy jest więc po części poszerzaniem wyborów, tak jak w NLP-owskim prawie koniecznej różnorodności. Im więcej masz możliwości postępowania, rozumienia, decydowania- tym jesteś bardziej rozwiniętym na płaszczyźnie duchowej. Jednym słowem, nie człowiek dla szabatu, ale szabat dla człowieka- czyli sam decyduj, co jest dla ciebie ważne, nie daj sobą manipulować i w każdej sytuacji dostrzeż to, co pozytywnego ona daje. Bądź jak wojownik wyruszający w bój- pewnym siebie, pewnym zwycięstwa oraz gotowym na wycofanie się na Z GÓRY UPATRZONE POZYCJE.

Świat szamański tybetańskiej religii Jungdrung Bon.

Szamanizmu jako doświadczenie wewnętrzne jest ponadczasowym. Jest tak starym, jak starym jest ludzka świadomość- rozwijana od początku istnienia. Szaman jest tym, który wędruje z żywiołami, rozmawia z wiatrem, który podróżuje poprzez przestrzeń. Jest synem ziemi, potomkiem ognia- jest jak rzeka, dla przyjaciół łagodnym a dla wrogów zaś niebezpiecznym i gwałtownym.

Podczas tygodniowych medytacji poznałem Tenzina Wangyal Rinpocze oraz jego nauki odnośnie pięciu wojowniczych sylab, praktyki duchowe związane z pięcioma elementami i z boginią kochającej mądrości Szierab Cziammą, oraz jogę śnienia.

Celem praktyk szamańskich jest poprawienie jakości swojego życia między innymi poprzez usunięcie negatywnych śladów przeszłości w postaci doświadczeń uświadomionych i nieuświadomionych.

Kiedy ktoś opowiada o sytuacjach z dzieciństwa, na przykład o problemie z ojcem, z matką, krewnym, sąsiadem…- kimkolwiek- ma w sobie obraz tego problemu. Ten obraz jest kombinacją formy i światła. Kiedy patrzysz na obraz osoby, którą kochasz to taki obraz budzi doznania, prawda? Kiedy obraz jest gorszej jakości, deformuje tę osobę- to doznania są mniejsze lub wręcz się nie ukazują. Praktyki szamańskie uczą tego, jak zmienić zakotwiczenie obrazu z negatywnym uczuciem- na obraz wolny od uczucia. W mitologii szamańskiej praktyki te dążą do zniesienia związków karmicznych- przyczynowo skutkowych. Uwalniają od wpływów przeszłości na życie teraźniejsze. Uzdrawiają stare, kiedyś męczące, relacje. Zamieniają negatywne uczucia w uczucie miłości, współegzystencji, porozumienia…

Dlaczego właśnie ty powinieneś się tym interesować.

NeuroTransgresja tak naprawdę jest zbiorem technik hipnotycznych- pozwalających świadomie podejmować decyzję o swoich uczuciach, decyzjach, przekonaniach� Z chwilą, kiedy zainteresowałeś się NeuroTransgresją, nadszedł ten dzień, w którym zainteresowałeś się jakością swojego życia i tym, aby dorównała ona jakości twojego ducha. Tak jak ja kiedyś, i ty dowiesz się jak rozbudzić drzemiącą w tobie nieograniczoną moc, promieniującą witalność i pełną radości pasję. Jak to osiągnąć metodami szamańskimi? Przede wszystkim poprzez koncentrację, wizualizację ale przede wszystkim poprzez umiejętność kreowania nowych wydarzeń Ale o tym powiem później.

Jungdrung Bon

Bon to zwyczajowa nazwa nadana przedbuddyjskiej religii starożytnego Tybetu, zawierająca wiele elementów kultury szamańskiej. Starożytne tradycje szamanizmu, wróżenia i leczenia, praktyki inwokowania i zjednywania sobie bogów i duchów natury, jakie istnieją są stosowane w bon, noszą nazwę ścieżek przyczyny bon (rgyu’i bon), podczas gdy nauki dotyczące duchowej ścieżki do oświecenia i wyzwolenia z nie mającego początku cyklu samsary, jakie znaleźć można w sutrach, tantrach i upadeśach, noszą nazwę ścieżek rezultatu bon (‘bras bu’i bon). W kategoriach jego wyższych nauk oraz jako duchowa ścieżka do oświecenia, jungdrung bon najbardziej przypomina indyjskie formy buddyzmu sutr i tantr, wprowadzone do Tybetu w VIII w. naszej ery. Jednak podczas gdy buddyzm w Tybecie szuka swoich historycznych źródeł w starożytnych Indiach i u Buddy Siakjamuniego, to jungdrung bon czyni to w starożytnym Tagzig i odległej Azji Centralnej, a także u buddy Tonpy Szenraba, który według tradycji bon pojawił się tysiące lat przed lepie j znanym Buddą w Północnych Indiach, jaki żył tam 2500 lat temu.

Nauki bon od Tonpy Szenraba wiele mówią o związkach pomiędzy naturą duchów, szczególnie nagów, a ludzkością. Zgodnie z wierzeniami Tybetańczycy powstali z jaja nagów. Starożytny tekst bonpo Lubum [Sto tysięcy nagów ] opisuje relacje człowieka z chtonicznymi bóstwami podziemnych wód we wczesnym okresie rozwoju człowieka. Tekst zawiera wiele opowieści o duchach i ludziach niszczących ich środowisko. Wszystkie działania związane z cywilizacją, jak budowa tam i grobli, wycinka lasów, zanieczyszczanie wód, oranie ziemi, budowa domów zmieniały otoczenie ingerując w światy duchów. Rozwścieczone duchy rewanżowały się zsyłając na ludzi choroby. Wzywano wtedy eksperta bon zwanego jel, który diagnozował i odprawiał stosowny rytuał uleczenia. Uzdrawiająca energia była przywoływana poprzez medytację i śpiewanie mantry. Poprzez rytuał jel potrafił nadać tej energii strukturę czy formę, kanalizując ją w konkretnym celu i kierunku, w tym przypadku – aby uleczyć konkretną chorobę.

Joga śnienia

Joga śnienia rozwija zdolność, którą wszyscy posiadamy, zdolność do pozostawania świadomym w czasie snu. Świadomy sen oznacza w tym kontekście sen, podczas którego śniący jest świadomy tego, że śni. Większość ludzi ma za sobą przynajmniej jedno doświadczenie świadomego snu. Mógł to być na przykład koszmar – stwierdziłeś, że śnisz i obudziłeś się, aby od koszmaru uciec. Mogło to też być jakieś inne niezwykłe doświadczenie. Niektórzy ludzie często miewają świadome sny, całkiem niezamierzenie. W miarę praktyki jogi śnienia, świadome sny zaczną tobie pojawiać się coraz częściej. Nie są te sny celem praktyki samym w sobie, ale ważnym etapem rozwoju na ścieżce rozwoju samoświadomości. Istnieje wiele różnych poziomów świadomego śnienia. Na wstępnym etapie możesz zdawać sobie sprawę, że jesteś we śnie, ale będziesz miał słabą przejrzystość umysłu i żadnej mocy, aby jakoś wpłynąć na pojawiające się we śnie sytuacje. Będziesz odnajdywał świadomość, a potem ją tracił, a logika snu weźmie górę nad twoją świadomą intencją, aby utrzymać przytomność umysłu. Na drugim etapie osiągniesz poziom, gdzie świadome sny są niezwykle żywe. W miarę jak doświadczenie w praktyce stanie się coraz większe, rozwiniesz większą swobodę we śnie i przekroczysz ograniczenia umysłu, aż wreszcie zaczniesz we śnie robić to, co jest istotą najważniejszą tej praktyki- zaczniesz wpływać na swoją nieświadomość tak skutecznie, jak nigdy dotąd.

Bóstwa i duchyPodczas poznawania szamanizmu nauczysz się dostrzegać te aspekty świata duchowego, które nazywane są w starych kulturach bóstwami. Jest to personifikacja sił natury, której jesteś częścią. Dzięki technikom szamańskim zyskujesz nowy sposób na radzenie sobie ze swoją nieuświadomioną wcześniej częścią świadomości.Tradycja bon posiada różnego rodzaju ochronne bóstwa i duchy, które strzegą zarówno jej nauk i doktryn, jak również świątyń i świętych miejsc oraz praktykujących takich jak ty. Chociaż podobne są one w charakterze i wyglądzie do ochronnych bóstw buddyzmu (srung-ma, chos-skyong), te z tradycji bon nie są indyjskiego pochodzenia ale wywodzą się z przedbuddyjskich, „pogańskich” bóstw Tybetu i Siang-Siung. Każdy z tych strażników posiada swoje własne symbole i atrybuty, jak również mitologię i kult, w którym się je przywołuje i obłaskawia. W języku tybetańskim ci strażnicy (srung-ma) lub inaczej Obrońcy Bon, ich zasady (bka`), nauki lub doktryny (btsan-pa) są różnie nazywane: bon-srung, bon-skyong, bka`-srung, bka`-skyong, bstan-srung i bstan-skyong.W bon są dwa rodzaje strażników. Mogą oni być światowi ze swej natury (`jig-rten-pa`i srung-ma). Te istoty, pomniejsze bóstwa lub duchy zostały nawrócone na ścieżkę dharmy przez Buddę lub innych wielkich mistrzów. Są one czującymi istotami tak jak my, ciągle krążącymi w samsarze. Chociaż mogą być bardzo potężne i wiele wiedzące w pewnych dziedzinach, nie są one ani wszechpotężne ani wszechwiedzące. Ich moc i wiedza mają swoje ograniczenia.

Kiedykolwiek lama lub praktykujący wzywa je, odprawiając Rytuał Strażników, musi uważać, aby odpowiednio dobrać w medytacji właściwą formę czy też manifestację mocy bóstwa i złożyć ofiary, rzeczywiste lub zwizualizowane w umyśle, przygotowane uprzednio w celu ich przywołania. Strażnik lub inaczej sungma jest związany przysięgą (dam-can) aby ochraniać nauki i ich praktykujących, ale w orszaku każdego Sungmy jest wiele Dregpa, agresywnych i aroganckich duchów, które łatwo wpadają w gniew i atakują, gdy są niewłaściwie traktowane. Dlatego w szczególności ci „poddani” muszą być obłaskawieni, a nawet przekupieni poprzez ofiary (mchod-pa, skt. pudża). Dopiero po przyjęciu tych ofiar z zadowoleniem i satysfakcją, są one znowu zmobilizowane (`chol-ba) przez praktykujących do wykonywania ochronnych zadań, do których się wcześniej zobowiązały. Modlitwy pojedynczych praktykujących nie są wystarczające. Ci strażnicy i duchy im podległe nie są oświeconymi istotami, dlatego muszą być przekupywane i nakłaniane do podtrzymyw ania swoich przyrzeczeń nawet poprzez groźbę. Jest to wymiana energii pomiędzy praktykującym i światem duchów – dawanie darów i ofiar ze strony praktykującego, skutkujące wykonywaniem zadań ze strony strażników. Znajduje to swoje odbicie w słowach Liturgii Rytu Strażników.

Innym rodzajem strażnika jest typ pozaziemski lub istniejący poza światem (`jig-rten las `das-pa`i srung-ma). Taki strażnik nie jest jakimś gorszym bogiem lub duchem pokonanym i nawróconym na dharmę i związanym pod przymusem przysięgą ale manifestacją lub duchem (sprul-pa) oświeconej istoty.Taka istota nie potrzebuje być przekupywana ofiarami aby zachowywać się odpowiednio i dla pożytku ludzkości, ponieważ od niepamiętnych czasów jest ona aktywną manifestacją oświeconego współczucia. Wszyscy Buddowie i wielcy bodhisattwowie posiedli zdolność stwarzania i emanowania takich, mających duchową naturę, strażników. Jednak w związku z taką manifestacją oświeconej świadomości, praktykujący czyni ofiary w ten sam sposób jak wobec światowych Strażników. Praktyka ta jest dla własnego pożytku w okresie rozwoju duchowego. Budda lub oświecony strażnik nie potrzebuje ofiar. Szczodrość (sbyin-pa) jest pierwszą spośród Dziesięciu Doskonałości (phar phyin bcu) i nie ma lepszej drogi do nagromadzenia zasługi karmicznej niż popr zez hojność.

Sipa Dzialmo

Chociaż czasami mówi się o niej jakby była bóstwem światowym, Sipa Dzialmo jest faktycznie strażnikiem lub Sungma drugiego typu – manifestacją oświeconej świadomości i współczucia Buddy lub wielkiego Bodhisattwy ingerującego w sprawy ludzi. Jest ona duchową i pozaziemską istotą, poza cyklem samsary, ponieważ jest bezpośrednią emanacją lub Nirmita Wielkiej Bogini, samej Sierab Dziamma (Shes-rab byams-ma), która jest Świętą Doskonałością Mądrości i matką wszystkich Buddów trzech czasów: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jako partnerka wyższych jidamów lub medytacyjnych bóstw Wyższej Tantry, Sipa Dzialmo ma tę samą naturę co Dziamma w swej esencji, którą jest mądrość. Podczas gdy Dziamma jest pokojową formą, (zhi-ba), Sipa Dzialmo jest gniewną manifestacją (khro-mo), a jej podstawowym aspektem jest Jesze Łalmo (Ye-shes dbal-mo), „Płonąca Mądrość”.

Choć ogólnie uważana w tradycji bon za manifestację współczującej i oświeconej świadomości, zgodnie z innym źródłem Sipa Dzialmo była pierwotnie jedną z bogiń-demonów znanych jako Dregs-pa mo rgyud. W sPyi-spungs skor czytamy, jak mędrzec Sangła Djupa (gSang-ba `dus-pa), poprzednia inkarnacja Siakjamuniego, który urodził się w Tazig, słuchał nauk Tantry Ojca z ust Czime Tsugpu (`Chi-med gtsug-phud), formy Buddy Tenpy Szenraba. Praktykował potem te nauki w 9 różnych miejscach, skutkiem czego opanował arogancką rasę męskich demonów (dregs-pa pho rgyud), budując świątynię w każdym z tych miejsc. W tym samym czasie mędrzec Takla Mebar (sTak-la me-`bar), słynny praktykujący cyklu phurba, opanował arogancką rasę żeńskich demonów (dregs-pa mo rgyud), w szczególności jedną z nich znaną jako Sipa Dzialmo, dając jej swoje nasienie. W konsekwencji zgodziła się ona zostać jednym ze strażników bon. Zgodnie z Siardza Rinpocze ukazuje to, jak praktyki jorła (sbyor-ba) lub inaczej jogi seksualnej i drolła (grol-ba) lub inacz ej wyzwolenia powstały w kontekście nauk Tantry.

Zgodnie z innym źródłem jest ona tym samym co Namczi Gungdzial (gNam-phyi gung-rgyal), „babka niebios, królowa nieba”, która byłą najstarszą z dziewięciu sióstr, które pojawiły się podczas stworzenia, zrodzoną z boga stwórcy i Czuczam Dzialmo. Bogini ta pojawia się w niektórych starych rytualnych tekstach bon, związana jest z mocami uzdrowicielskimi ziół i sprowadza na ziemię lecznicze wody niebios. W wiekach średnich jedna z jej manifestacji stała się patronką tybetańskiej rodziny, która ustanowiła linię Drikung Kagju i jako Aczi (A-phyi, babka) jest głównym Strażnikiem Dharmy tej szkoły i patronką specjalnego systemu wróżenia znanego jako A-phyi mo.

Głównym bóstwem pośród strażników przywoływanym przez większość praktykujących bon są: Ma Dud Tsen sum (ma bdud btsan gsum), trójca Strażników przypominająca Ma Za Dam sum (ma gza` dam gsum) z nauk dzogczen nigmapy czyli Ma Ekadżati, Za (gza`) Rahula i Damczan Dordże Legpa (Dam-can rDo-rje legs-pa). Ten ostatni był pierwotnie bóstwem bon Abse Czenpo (A-bswe chen-po), którego kult jest ciągle obecny wśród bonpów. Zgodnie z wersją nigmapy, Abse Czenpo został pokonany i nawrócony do roli Strażnika przez Padmasambhawę. W powyższej formule bon, Ma (matka) pochodzi z Maczog Sidpa Dzialmo, „najwyższa matka, królowa egzystencji”, Dud (bdud, demon) z Mu Dud Jampe Kragmo (znana jako Mi bdud i zwana jest „krwistogłową” z powodu jasnoczerwonych włosów) i Tsen (btsan, boski wojownik) z Tsen Dziel Jangni.

W swym najpopularniejszym aspekcie strażnika, Sipa Dzialmo jedzie wierzchem na czarnym mule (Srid-rgyal dre`u nag) lub na czerwonym mule (dre`u dmar); w każdym przypadku ma trzy twarze i sześć rąk. W tej formie przypomina ona oczywiście buddyjską Palden Lamo (dPal-ldan lha-mo), lub skr. Szri Dewi, buddyjską wersję Durgi, Królową Matryków lub duchów Mamo. Mamo są żeńskimi duchami czarnej barwy, które nawiedzają dzikie i odosobnione miejsca. Niepokojone, mogą powodować walki i niesnaski pomiędzy ludźmi. Przyciągają je krwawe rzezie na polu bitwy; pod wieloma względami przypominają Walkirie. Zgodnie z Loponem Tenzinem Namdakiem, Palden Lamo jest prawdopodobnie manifestacją Sipa Dzialmo, tym niemniej Palden Lamo jest bardzo ważna w systemie Nowego Bonu jako patronka różnych form przepowiedni.

W kategorii komparatywnej mitologii, Sipa Dzialmo znana była pośród pogańskich Celtów [3] jako bogini ujeżdżająca konia. U starożytnych Gallów miała nazwę Riannon [4] , „Wielka Królowa”, która potem stała się Riannon u średniowiecznych Walijczyków. Jako jadąca na koniu bogini Epona, była ona jedynym celtyckim bóstwem zaadoptowanym do rzymskiego kalendarza rytualnego, w którym stała się strażnikiem i boginią patronką Rzymskiej Kalwarii. W mitach Wikingów jest ona Freją która dowodzi Walkiriami. Jednakże, inaczej niż w hinduskim kulcie Durga, który jest nadal praktykowany w Bengalu i Nepalu, Sipa Dzialmo nie otrzymuje krwawych ofiar (dmar mchod). Nie jest ona już duchem niższych poziomów, który może żywić się praną lub życiową energią krwi wyzwoloną w ofiarnym rytuale ale raczej emanacją lub manifestacją (sprul-pa) oświeconej świadomości i współczucia Buddy. Tym niemniej symbolizm ofiarowania ciała i krwi pozostał w wewnętrznej pudży (nang mchod) i w tormie (gtor-ma, skt. bali). Torma lub inaczej ofiarne ciasto jest substytutem krwawej ofiary w Rytuale Strażników.

Zgodnie z niektórymi przekazami bon, kult bogini Sipa Dzialmo jako strażnika bon (bon-skyong) został zapoczątkowany przez Szenczen Luga (gShen-chen klu-dga`, 996-1035) z tekstu termy odkrytej przez niego w Dritsam Thakar (`Bri-mtshams mtha` dkar) w prowincji Tsang w roku 1017. Faktycznie, Sipa Dzialmo pochodzi z tego zbioru term [patrz Srid-rgyal dre`u dmar-mo`i rgyud dang `grel-pa bcas]. Sipa Dzialmo jadąca na czarnym mule (dre`u nag) stała się specjalnym strażnikiem Klasztoru Jeru Łensaka, założonego w prowincji Tsang przez klan Dru (Bru) i pozostała takim w klasztorze Menri (sMan-ri) będącym jego sukcesorem.

Zgodnie z tekstami źródłowymi, z dharmakaji Kungtuzangmo (bon-sku Kun tu bzang-mo) wyemanowała główna z bogiń Matrika w tradycji bon, Maczog Sipa Dzialmo (Ma-mchog Srid-pa`i rgyal-mo) „Najwyższa Matka, Królowa Egzystencji”. Na poziomie sambhogakaji, Sipa Dzialmo zamanifestowała się w pięciu aspektach:

1) Jesze Łalmo (Ye-shes dbal-mo) jako uniwersalny aspekt, w kolorze ciemnego lazuru, o jednej twarzy i dwóch rękach, bez wierzchowca;

2) Dujum Lamo (dus yum lha-mo) jako pokojowy aspekt (zhi-ba), koloru białego, o czterech twarzach i ośmiu rękach, jadąca na białym mule;

3) Kadzing Lamo (mKha`-`gying lha-mo) jako aspekt wzrostu (rgyas-pa), koloru niebieskiego, o trzech twarzach i sześciu rękach, jadąca na niebieskim mule;

4) Kasang Lamo (bKa` gsang lha-mo) jako aspekt czarów (dbang), koloru czerwonego, z trzema twarzami i sześcioma rękami, jadąca na czerwonym mule;

5) Dendro Sangjum (bDe `gro gsang yum) jako gwałtowny i destruktywny aspekt (drag-po), koloru czarnego, o trzech twarzach i sześciu rękach, jadąca na czarnym mule.

Następnie Sipa Dzialmo wyemanowała różne dakinie służące w jej mandali. W centrum mandali jest Tugtrul Nagmo (Thugs sprul nag-mo) lub Kali, która jest bezpośrednio wyemanowana z Umysłu (thugs sprul) Sipa Dzialmo. Ma ona jedną twarz i dwie ręce i jedzie na czarnym mule. Dlatego nazywana jest Dreu Nagmo (Dre`u nag-mo). Ta z kolei emanuje cztery magiczne boginie medycyny (rdzu-`phrul sman bzhi) i sześć bogiń czasu (dus drug), z których każda ma w swojej pieczy cztery kolejne godziny w ciągu doby. Następnie emanuje dwadzieścia siedem zwierzęco- i ludzkogłowych bogiń znanych jako Łalmo (dbal-mo nyer bdun) związanych z wewnętrznym cyklem, a ponadto cztery strażniczki bram (sgo-ma bzhi), dziewięć kobiet generałów (dmag-dpon-ma dgu) i dwanaście bogini Tenma (brtan-ma bcu-gnyis). W klasztorze bon w Dolanji (Himachal Pradesh w Indiach) ciągle odprawiany jest taniec czam, inaczej Taniec Lamy zwany Srid-rgyal dus drug, poświęcony ukazaniu tych sześciu bogiń czasu, które są aspektami Sipa Dzialmo. Każda z tych bogiń pełni swoją straż w ciągu doby i posiada różne kolory oraz atrybuty:

1) Sogczodma (Srog-gcod-ma), która jest koloru czarnego, pełni straż wieczorem (srod);

2) Zendebma (gZhen-`debs-ma), niebieska, pełni straż o północy (nam gung);

3) Wangdudma (dBang-sdud-ma), biała, pełni straż o brzasku (tho-rangs);

4) Odtroma (`Od-phro-ma), żółta, pełni straż o wschodzie słońca i wczesnym rankiem (nyi shar);

5) Trasalma (bKra-gsal-ma), czerwona, pełni straż w południe (nyin-phyed);

6) Zersalma (Zer-gsal-ma), purpurowo-brązowa, pełni straż późnym popołudniem i o zachodzie słońca (phyi `phrod).

Jesze Łalmo jest główną formą Sipa Dzialmo. Nie dosiada ona żadnego zwierzęcia, ma jedną twarz i dwie ręce. Przedstawiona jest w pozycji tanecznej. Jej ciało jest ciemno-lazurowe (mthing nag) lub niebiesko-czarne jak niebo o północy. Ramiona jej okrywa peleryna z pawich piór. W prawej ręce dzierży miecz, a w swej groźnej formie trzyma w lewej ręce kapalę (inaczej kielich-czaszkę) wypełnioną krwią. Zatrudniona do leczenia, trzyma w niej wazę wypełnioną ziołowymi lekarstwami (sman bum).

Opis Sipa Dzialmo jadącej na czerwonym mule (Srid rgyal dre`u dmar) jest zawarty w Ma-mo `dus-pa`i yang snyig gi rgyud, które jest częścią zbioru Srid-rgyal dre`u dmar-mo`i rgyud dang `grel-ba bcas: „Co do jej trzech twarzy, ta po prawej jest biała i uśmiechnięta, po lewej czerwona i dzika a w środku ciemnolazurowa i gniewna. Jej ciemnoczerwone włosy sterczą na końcach a jej troje oczu żarzy się jak serce słońca. Zmarszczki zdobią jej nos jak u gniewnego bóstwa. Otwarte usta zieją jak palenisko ogniem pochłaniającym ofiary. Niezliczone zęby sterczą jak lodowe góry, a jej język czyni przerażający szczęk. Wąsy skrzą się jak ogień ostatecznych czasów. Ryk przetacza się grzmotem przez niebiosa. Góra ciemnolazurowego ciała przystrojona jest popielato-szarą skórą słonia i odartą skórą ludzką. Na biodrach nosi skórę tygrysa do której przywiązana jest skóra dzikiego niedźwiedzia. Jadowite, czerwonożółte węże oplatające jej szyję to wijące się naszyjniki. Zdobiona jest długim, trzyczęściowym naszyjnikiem z wyschniętyc h czaszek, gnijących i świeżo ściętych głów ociekających jeszcze krwią. Wzbudzając grozę, w górnej prawej ręce trzyma zhing-phyug, który jest przystrojony wielobarwną koroną z jedwabiu, łopoczącą w rozległej przepaści niezmierzonej przestrzeni.

W górnej lewej ręce trzyma swastykę przed tajemnym miejscem skarbnicy swego serca. Środkowa prawa ręka potrząsa mieczem w przestworzach, jak ognistą bronią. Środkowa lewa ręka trzyma trójząb, podczas gdy wielki bęben przymocowany do niego rozbrzmiewa niczym grzmot. W dolnej prawej ręce dzierży sztylet-phurbę z trzema ostrzami, zadającą pchnięcie w samo serce przywiązanego do wypaczonych poglądów. W lewej dolnej ręce trzyma kapalę, czarę-czaszkę wypełnioną po brzegi bulgocącą krwią. Jej nogi są w pozycji ujarzmiającej (pod stopami) cztery demony złudzeń i doskonalącej cztery rodzaje magicznych działań. Jedną z nóg wyciąga wyniośle ku górze, drugą rozprostowując. Zakończenia uszu jej wierzchowca koloru ciemnego indygo są przyozdobione jedwabnymi wstążkami. Nagaradżajowie służą jako postronek i uzda, a męski i żeński wampir są jej siodłem. Jeszcze wilgotna zdarta ludzka skóra służy jako derka pod siodło. Rzemienie z siodła splecione są z setek tysięcy kawałków ciał. Wiązania strzemion zrobione są z plecionej lud zkiej skóry a same strzemiona, z ludzkich czaszek. Cztery kopyta wierzchowca są podtrzymywane rękoma Czterech Wielkich Królów, którzy strzegą czterech stron świata.”

Praktyka uzdrawiająca bogini Sipa Dzialmo używająca jej gniewnej mantry i zatytułowana Srid-rgyal drag snags gnad kyi dgongs-thim, została przekazana Loponowi Tenzinowi Namdakowi przez Pugpa Lagan w czasie, gdy Lopon rezydował w Lake Namtso w Północnym Tybecie. Trzy pokolenia wcześniej była ona przekazana joginowi bonpo Togdan Gjalła Łangdan, który otrzymał te nauki w wizji od samej bogini Sipa Dzialmo. Lopon z kolei przekazał je kilka lat temu pewnej liczbie zachodnich praktykujących zawodowo zajmujących się leczeniem.

Sześć światów

Sześć światów cyklicznej egzystencji w których odradzają się istoty czujące.

    1. Światy piekielne
    2. Świat głodnych duchów
    3. Świat zwierząt
    4. Świat ludzi
    5. Świat półbogów
    6. Świat bogów

Popularnie zwane „sześcioma światami” lub „sześcioma lokami”. Oznaczają one sześć kategorii istot: bogów, półbogów, ludzi, zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych. Istoty zamieszkujące sześć światów podlegają cierpieniu. Światy egzystencji istnieją w dosłownym tego słowa znaczeniu a istoty odradzają się w nich, ale również w szerszym znaczeniu, są to płaszczyzny potencjalnego doświadczenia, które kształtują i ograniczają doświadczenie nawet w naszym obecnym świecie.

Podsumowanie

Powyżej przybliżyłem tobie podstawowe informacje na temat szamańskiej religii Tybetu, Jungdrung Bon. Możesz wybrać dla siebie całkiem nową drogę rozwoju , dzięki której spojrzysz na siebie z zupełnie innej strony, niż do tej pory przywykłeś.

Z poznawanych różnorodnych kultur wybierzesz te elementy, które okażą się dla ciebie najlepszą formą rozwoju duchowego- ścieżką radości, dostatku, a przede wszystkim ścieżką wolności.

 

Obejrzyj też djęcia:  Dharamsali


Indie 2008

Posted under Indie-Nepal-Tybet by admin on środa 8 Kwiecień 2009 at 18:59


Opis znanych megalitycznych stanowisk

Posted under Megality by admin on środa 8 Kwiecień 2009 at 16:57

 

 Stonehenge

Tej budowli nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To stanowisko położone w południowej Anglii, w Wiltshire (50 km na zachód od Londynu) jest najbardziej znanym obiektem megalitycznym na świecie. Jego wiek i okres użytkowania zamykają się w przedziale około 3000- 1000 r. p.n.e. ( Z. Krzak, 1994, s. 19.).

Stonehenge ma kształt kręgu. Zewnętrznym elementem jest niewysoki wał, oddalony o 30 m od wewnętrznych konstrukcji kamiennych. Prawdopodobnie pierwotnie wał liczył około 2 m wysokości. Zbudowany został z materiałów pozyskanych na miejscu (kredowy rumosz), stąd rów dookoła obiektu. W wale jest przerwa- być może wejście- oraz inne ubytki, pochodzące z okresu już nowożytnego. ( K. Kowalski, Z. Krzak, 1989, s. 67.).

Średnica kręgu utworzonego przez wał wynosi 105 m. Po wewnętrznej stronie wału znajduje się regularny krąg składający się z 56 zagłębień, jam (otwory Aubreya). Przy wejściu do budowli leży kamień zwany Slaughter Stone, o wysokości 6,4 m. Struktury wewnętrzne tworzą jedyną takiego rodzaju świątynię megalityczną na planie podkowy na świecie. Obrzeża jej tworzy krąg sarsenowy o średnicy 29,6 m, który pierwotnie składał się z 30 pionowo ustawionych kamieni (około 25 ton każdy), nakrytych przez ciągły pierścień utworzony z 30 kamieni- poprzeczek . Całość miała wysokość około 4,1 m i była wykonana bardzo dokładnie i starannie, o czym świadczą powierzchnie kamieni wyrównane kamiennymi tłukami (Z. Krzak, 1994.).

Nie wszystkie elementy budowli zostały wzniesione w tym samym czasie. Obiekt miał trzy główne fazy wznoszenia, był budowany od początków III tys.p.n.e. do schyłku II tys.p.n.e.

  • - okres I: powstały wał i rów oraz otwory Aubreya. Być może istniał już wówczas rodzaj bramy lub ceremonialny łuk (przy wejściu do konstrukcji wałowej zachowała się para kamieni, tworzących jakby bramę). Ciekawym jest, że otwory Aubreya nigdy nie mieściły drewnianych słupów. W ich obrębie znaleziono spalone kości ludzkie, jednak z pewnością nie są to grobowce, lecz sugeruje to jakieś obrzędy kultowe.
  • - okres II: około 500 lat (nie więcej niż 1000lat) po okresie I budowa została uzupełniona o 80 kamieni, które ustawiono w formie podwójnego kręgu w centrum obiektu. Krąg ten miał wejście od strony północno- wschodniej, zaznaczone przez dodatkowe kamienie od strony wewnętrznej, i dużą jamę po stronie zewnętrznej. Jama i centrum tworzyły kierunek wskazujący wschód Słońca w czasie letniego przesilenia. W tym czasie została też zbudowana aleja prowadząca do rzeki Avon.
  • - okres III: w pierwszej połowie II tys.p.n.e. podwójny, niewykończony kamienny krąg został rozebrany, głazy ustawiono na boku. Sprowadzono ponad 80 kolosalnych bloków, z których zbudowano krąg z nadprożami i podkowiasto ułożonymi trylitonami. Oś nowego monumentu wskazywała kierunek wschodu Słońca w czasie letniego przesilenia ( [71] K. Kowalski, Z. Krzak, 1989, s 70-71.).

Od około 1000r. p.n.e. Stonehenge przestaje być ośrodkiem kultowym, zaczyna się historia jego niszczenia. Zastanawia fakt, kto zbudował ten tajemniczy krąg i do jakich celów służył? Na pewno nie byli to Rzymianie, Duńczycy, Celtowie czy Egipcjanie, którym to we wcześniejszych czasach przypisywano tę budowlę. Wykluczyć należy też wczesnoneolityczną kulturę Windmill Hill, choć zabytki tej kultury są w obrębie Stonehenge. Budowniczymi kręgu z okresu I była ludność z tzw. drugiego okresu neolitycznego.

Budowla z okresu II była dziełem późnoneolitycnej kultury pucharów dzwonowatych.

Okres III to działalność ludzi z kultury Wessex (epoka brązu). Mimo widocznej zmienności kulturowej obiekt był dalej rozbudowywany oraz jego główne założenia były ciągle realizowane. Kolejne późniejsze elementy nawiązywały do tradycji IV tys.p.n.e.

 Zastanawiające jest również to, że wraz z końcem III tys.p.n.e. w Europie zaprzestano budowania megalitów, jednak Stonehenge nadal funkcjonowało i było rozbudowywane ( [72] Z. Krzak, 1994.).

Istnieje wiele interpretacji, czym było Stonehenge. Według legendy jest to pomnik, który zażyczył sobie król Brytów Aurelus Ambrosius, aby uczcić zwycięstwo nad szlachtą. Inną, bardziej naukową teorię wysnuł J. Michell, który uważa, że z budowlą wiążą się koncepcje numerologiczne i gematryczne.

Twierdzi on ok., że są w nim zakodowane ok. rozmiary globu ziemskiego. Ciekawą hipotezę przedstawili rosyjscy badacze W. F. Tieroszin i W. Awinskij, którzy twierdzą, że w Stonehenge jest zakodowany system planetarny układu słonecznego.

Jeszcze inni uważali kromlech za „maszynkę seksualną”, w której otwory Aubreya miały reprezentować cykl menstruacyjny, a Heel Stone fallus. Inne teorie mówiło o budowli, jako o „skrzynce przełącznikowej” magnetyzmu ziemskiego, wybiegu dla bydła, placu do tańca, świątyni wężowego bóstwa, ołtarzu ofiarniczym, rynku handlowym czy cmentarzysku ( Z. Krzak, 1994.).

W świetle profesjonalnych badań wynika dziś, że Stonehenge posiadało dwie, główne funkcje: religijną i astronomiczną, które były ściśle ze sobą splecione.

Jego sakralny charakter wynika z planu budowy- krąg ze świątynią w centrum. Struktura kolista (krąg święty) to granica między sacrum a profanum, to najpowszechniejszy i najważniejszy symbol religijny ludów przeszłości prawie całego świata.

Przypuszczalnie w obrębie kręgu miały miejsce zgromadzenia o charakterze kultowym i czynności religijne organizowane podczas corocznych świąt, szczególnie w dniu letniego przesilenia. Wszyscy badacze zgodnie twierdzą, że miały tu miejsce ceremonie religijne na cześć Wielkiej Matki oraz boga nieba- Słońca. Najważniejszych ustaleń dokonał w latach siedemdziesiątych XX w. Amerykański astronom G. S. Hawkins.

Przebadał on 27 060 kierunków wyznaczonych przez 165 punktów w budowli. Na podstawie tych danych stwierdził, ze Stonehenge było związane ze Słońcem i Księżycem. Jak sam stwierdził Stonehenge było obserwatorium astronomicznym, niezawodnym kalendarzem do określania pór roku, umożliwiało też przewidywanie zaćmień Słońca i Księżyca. Jeden kierunek wydaje się najważniejszy. Jest to główny kierunek solstycyjny, nadany już w fazie inicjalnej i zachowywany, mimo przekształceń budowy i jej rozbudowy. Wszystko to świadczy o dużej inteligencji i zręczności budowniczych, przy czym cała budowla odznacza się prostotą i symetrią ( Z. Krzak, 1994, s.27-29.).

Budowy Stonehenge nie jesteśmy pewni, możemy się tylko jej domyślać.

Niewątpliwie używano narzędzi takich, jak drewniane rydle, łopatki z kości bydlęcych, kilofy z rogów jelenia, które to znaleziono w rowie otaczającym obiekt. Ziemię i rumosz przenoszono najprawdopodobniej za pomocą koszów.

Prawdopodobnie przy kopaniu rowu pracowało 100- 160 ludzi. Transport i obróbka monolitów była omówiona w osobnym rozdziale. Część drogi potrzebniej do przetransportowania kamieni pokonywano wodą. Być może szlak transportowy wiódł z Milford Haven w Pembrokeshire wzdłóż południowego wybrzeża Walii w górę Kanału Bristolskiego do ujścia rzeki Avon, następnie w górę tej rzeki do pobliskiego Frome w Somerset, potem lądem do niedalekiego Warminister, a stąd przez Wylye i Salisbury Avon do końca alei Stonehenge.

O ustawianiu tychże kamieni mowa była wcześniej, dodać należy tylko, że budowniczowie musieli odznaczać się nieprawdopodobna precyzją w ich ustawianiu, aby dokładnie nacelować je na ciała niebieskie ( [75] Z. Krzak, 1994, s. 31- 32.). To właśnie ta precyzja i dokładność doprowadziła do tego, że budowla budziła i budzi nadal zachwyt ludzi, nawet tych, którzy nie znają jej historii.

 Grobowiec Maes Howe

Obiekt ten znajduje się na wyspach Orkady w Szkocji. Jest to kopiec o średnicy około 35 m i wysokości 7,3 m. Całość otoczona jest rowem o szerokości do 18 m i wałem, tak że całość struktury liczy 103 x 94 m.

Kurhan wypełnia glina i kamienia, a na jego skraju widoczny jest dookolny, mały rów, w którym pierwotnie mogła być palisada. W centrum budowli znajduje się komora, zbudowana z luźnego rumoszu skalnego i uformowana schodkowo, na wysokości 4,3 m.

Wejście do grobowca znajduje się od strony południowo- zachodniej. Do komory prowadzi korytarz o długości 17 m, wyposażony w zaporę drzwiową. Zwieńczenie komory jest kopuła zbudowana techniką wspornikową, która na szczycie ma otwór zamknięty płytą kamienną. W trzech bokach komory jest przejście do mniejszych czworokątnych komór bocznych (pierwotnie wejścia te były zablokowane.

Grobowiec zbudowany Rysunek 18: Maes Howe z lotu ptaka. Jest z dwóch rodzajów kamieni, przy czym obróbka ich jest bardzo staranna, a płyty bardzo dobrze dopasowane ( Z. Krzak, 1994.).

Kromlech w Avebury

Pewnym jest, że kręgi miały charakter kultowy, choć występują też obiekty o innym przeznaczeniu i funkcjach. Niektóre były sakralnym obrzeżem dla grobów i cmentarzysk, inne świątyniami lub miejscem zamieszkałym przez elity. Taki właśnie, pół- sakralny pół-mieszkalny charakter ma kromlech w Avebury (Anglia). Jest to struktura o średnicy ponad 420 m, otoczona potężnym 30 metrowym wałem o wysokości 8 m i wewnętrznym rowem o szerokości 24 m i głębokości około 10m.

Wewnątrz wału ustawiony jest krąg wielkich menhirów wąskich (prawdopodobnie męskich) i szerokich (prawdopodobnie żeńskich).

Do kręgu prowadzą cztery wejścia przeprowadzone przez wał i rów. Wewnątrz całej struktury znajdowały się dwa kamienne kręgi o średnicy 102,4 m i 97,5 m.

Po środku jednego kręgu stał menhir, po środku drugiego konstrukcja z trzech wielkich kamieni. Z kromlechu wybiegały dwie długie aleje kamienne, o długości prawie kilometra. Wiek stanowiska sięga na pewno neolitowi, gdyż w obrębie kręgu znaleziono wiele narzędzi z tego, jak i późniejszych okresów. Pod niektórymi megalitami, w rowie i koło struktury centralnej znaleziono szczątki ludzkie, najprawdopodobniej były to ofiary zakładzinowe, umieszczane w ziemi przed ustawieniem kamieni ( Z. Krzak, 1994.).

 

Carnac

Najbardziej znanym stanowiskiem w Carnac jest aleja menhirowa. Jest to obszar o długości blisko 4 km, na którym znajduje się około 3 tys. Kamieni. Menhiry te tworzą paralelne rzędy, lekko skręcające. Cechą charakterystyczną jest to, że na początku pasma, w partii zachodniej, menhiry są największe (do 4 m) i maleją wraz z odległością, by na końcu struktury liczyć niespełna kilkadziesiąt centymetrów. Na cały kompleks składają się kamienie ustawione w kilku miejscowościach. W Ménec znajduje się 1099 menhirów położonych w 7, 11 czy 12 rzędach (rozbieżności danych w literaturze). Tworzą one pasmo o długości 1167 m i  szerokości 100 m.

W odległości 250 m od tej struktury znajduje się następne zgrupowanie w Kermario. Składa się ono z 1029 megalitów, tworzących 7 lub 10 rzędowe (rozbieżności danych w literaturze) pasmo o długości 1120 m. Następnie znów występuje obszar 400 metrowy pozbawiony megalitów.

 W Kerlescan w 13 rzędach o długości około 260 m i szerokości do 140 m ustawionych jest 598 kamieni. Niedaleko znajduje się następny, 8 rzędowy kompleks alej w Petit Ménec.

Całe stanowisko w Carnac składa się z 4 kompleksów zorientowanych w kierunku północny wschód – południowy zachód. Cechą charakterystyczną wszystkich kompleksów jest to, że w pobliżu alej występuje menhir, górujący nad resztą (Z. Krzak, 1994.).

 

Los Millares, Zambujal, Vila Nowa de São Pedro

Półwysep Iberyjski z racji tego, że stał się być może „nosicielem” idei megalitycznej jest bogaty w różne jej formy. Najbardziej charakterystyczną i ciekawą są kamienne forty, znane ok. ze stanowisk wymienionych powyżej. Wszystkie one położone są na lub w pobliży wybrzeży, na wzniesieniach. Bez wątpliwości wydaje się, że miały charakter kontrolny i strategiczny. Datowane są na początek III tys.p.n.e.

Każda z wymienionych osad była obwarowana jedną, dwiema lub trzema liniami masywnych murów megalitycznych (niekiedy łączonymi murami poprzecznymi). Mury te wykonane były w wielkich bloków kamiennych, a spojone były ziemią z mniejszymi kamieniami. Ich grubość wahała się od 0,75m do 3 m.

W obwarowaniach tych znajdowały się też wieże i bastiony koliste i półkoliste o średnicy zewnętrznej do 7,5 m. Fortyfikacje te zachowały się do wysokości 2,5 m niekiedy nawet 4 m. Wymiary osad były różne. Od 30-100 m średnicy (w przypadku osad kolistych) oraz 35 x 16m, 70 x 50m, 110 x 75m, 130 x 100 ( w przypadku osad nieregularnie wydłużonych).

Rzeczą ciekawą jest, że osady Los Millares, Zambujal, Vila Nowa de São Pedro w centrum mają mały, masywny, megalityczny fort (cytadelę). Można przypuszczać, ze pełnił on funkcje refugialną oraz stanowił siedzibę władcy.

W osadach stwierdzono także ślady po domach (czworokątnych, kolistych i owalnych). Znaleziono też wiele artefaktów wskazujących, że ich mieszkańcy byli rolnikami i hodowcami (narzędzia krzemienne, ceramikę, ozdoby, znaleziska roślinne świadczące o uprawie pszenicy, lnu, fasoli, oliwki oraz kości krów, owiec i kóz, jak też jeleni i niedźwiedzi) ( Z. Krzak, 1994.).

 

Świątynia w Tarxien

Świątynie megalityczne znane są w większości z terenów Śródziemnomorza, najwięcej z obszarów Malty. Wszystkie maltańskie świątynie mają charakter monumentalny i skomplikowany. Według różnych obliczeń twierdzi się, że jedną z największych jest świątynia megalityczna w Tarxien, która liczyła w partii czołowej 9 m wysokości.

Potężny mur z wielkich płyt kamiennych otacza wnętrze świątyni o zarysie obcasowatym. Z frontowej fasady do wnętrza prowadzi korytarz, z którego po obu stronach, symetrycznie są wejścia do 3 naw (komór).

We wnętrzu budowli są dodatkowe konstrukcje w postaci nisz, ołtarzy, skrzynie czy szafy. W ścianach naw znajdują się małe świetliki. Pierwotnie świątynia była zadaszona, gdyż znaleziono ślady drewnianych konstrukcji. Przeznaczenie budowli nie jest do końca nam znane i jasne. Mimo iż pod świątynią znaleziono grobowce, wydaje się, że jej przeznaczenie nie było sepulkralne, gdyż pochodzą one z okresów późniejszych i były założone przez późniejszych użytkowników tego miejsca.

Pewnym jest raczej, że świątynia była miejscem jakichś kultów (miłości, płodności, wegetacji, rozrodczości) i ceremonii religijnych. Świadczyć o tym mogą znajdowane naczynia, kości zwierzęce – krów, owiec, kóz czy świń (nadpalone przy ołtarzu).

Ciekawym znaleziskiem jest blisko 100 kamiennych kul, które być może wiążą się z zagłębieniami w podłodze świątyni. Obok ołtarza znajduje się posąg, prawdopodobnie Wielkiej Matki, o pierwotnej wysokości 2,5 – 3 m. Na ścianach spotyka się bogatą sztukę, reprezentowaną przez reliefy przedstawiające zwierzęta (byki, barany, owce, świnie, ryby), a także wizerunki fallusów. Świątynia funkcjonowała od środkowego neolitu, używana była także w epoce brązu ( Z. Krzak, 1994.).


Polskie megality

Posted under Megality by admin on wtorek 7 Kwiecień 2009 at 17:08

Znane w Polsce struktury megalityczne sięgają swoją liczbą kilkuset. Z KPL znamy ich około 400, z KAK około 200. Przypuszcza się, że mogło być ich znacznie więcej, co potwierdza ok. toponomastyka Pomorza Zachodniego i Środkowego. Najbardziej znaną formą megalityczną z obszaru Polski jest grobowiec kujawski, pojawiający się w KPL, który jako podobny mógł występować także w KAK.

Grobowce typu kujawskiego występują najczęściej o zarysie trapezowatym lub jemu podobnym.

Różnicą od europejskiego grobowca megalitycznego jest to, że ziemne kurhany tego typu grobowców nie kryją w sobie komory, a ciało zmarłego grzebane jest w ziemi lub w drewnianej skrzyni.

Kurhany te mają długie boki, lekko wygięte. Najbardziej znane grobowce pochodzą z Pomorza, z miejscowości: Kamień, Nowogard, Zadzko, Pyrzyce, Sławno, Słupsk, Lębork i Łobez ( Z. Krzak, 1994. s. 237).

Nasyp kurhanowy składa się najczęściej z ziemi, rzadziej z gliny czy piasku lub po prostu z samych kamieni (kamieni wymieszanych z ziemią). Niektóre wykazują złożoną budowę (posiadają kamienne jądra, są wielowarstwowe- kolejne warstwy ziemi oddziela kamienny bruk).

Z terenów Pomorza znane są też grobowce o budowie dwuczłonowej- partia czołowa składa się z kamieni, reszta z ziemi, czasami z płaszczem kamiennym lub brukiem w dolnej części.

Często kopce były obramowane dużymi kamieniami, większymi w partii czołowej i malejącymi ku końcowi, co jest charakterystyczne dla opisywanego typu grobowców. Obstawa taka odgraniczała świętą przestrzeń, jak i też zabezpieczała kopiec przez obsunięciem. Rozmiary grobowca typu kujawskiego są różne, od kopców małych (6-7 m długości) do gigantycznych rozmiarów ponad 100m długości. Partia czołowa kopców jest zazwyczaj zorientowana ku wschodowi (lub mniej więcej wschodowi).

W Polsce występują także (z dużym stopniem prawdopodobieństwa) sanktuaria megalityczne. Poświadczono je w kopalni krzemienia w Krzemionkach na Kielecczyźnie (Z. Krzak, 1994, s.251.).

Były one dziełem ludności KPL, a przede wszystkim KAK. Komory były małe, po parę metrów długości i szerokości, o wysokości 150 – 200 cm. Na ścianach komór występowały rysunki węglowe. Prawdopodobnie jedna z komór miała na ścianie płaskorzeźbę w kształcie litery „T” o wysokości około 50 cm.

Uwagę przykuwa też kreskowa postać ludzka siedząca na stołku (tronie), być może wizerunek ten należy uosabiać z Wielką Matką ( Z. Krzak, 1994).

Z obszaru Polski znany jest też megalityczny krąg. Jedyny obiekt taki odkryto w Trzebczu (Pomorze Wschodnie) (Z. Krzak, 1994, s. 252.).

Krąg zbudowano na około pół metrowym nasypie ziemnym. Składa się on z trzech kół współśrodkowych o średnicy 15 m, zbudowanych z różnej wielkości kamieni. Krąg zewnętrzny z 67 małych kamieni, krąg środkowy z 31 większych kamieni i krąg wewnętrzny z 11 największych kamieni. W centrum znajdowały się ułożone w rząd 3 gigantyczne głazy. Datowanie tego obiektu nie jest pewne i budzi wiele zastrzeżeń. Podobieństwo do kręgów z Europy Zachodniej wskazuje jego neolityczne pochodzenie ( Z. Krzak, 1994.).

Łupawa

W tej niewielkie wsi na Pomorzu, w okolicach Słupska znajduje się największe skupisko grobowców megalitycznych w Polsce. Znajduje się tutaj 48 budowli na 19 stanowiskach. Pierwotnie w tym regionie mogło znajdować się około 63 (być może nawet więcej) grobowców KPL, z czego 34 na terenie wsi Łupawa.

Cecha charakterystyczną łupawskich grobowców jest kształt – silnie wydłużony trapez.

Megality te są mniejsze od typu kujawskiego, choć bardzo je przypominają. Ich długości wahają się w granicach 9 – 56m (średnia 24,2m). Wysokość nasypu ziemnego mogła liczyć do 3m w partii czołowej i około 1,5m w okolicy wierzchołka.

Pod kurhanami można znaleźć ciałopalne szczątki ludzkie, gdyż ludność grupy łupawskiej stosowała właśnie ten obrządek grzebania zmarłych, co było wyjątkiem na terenach polskich. Szczątki ludzkie składano w wyodrębnionych, za pomocą kilku większych głazów, częściach grobowca, w grobach skrzynkowych lub w prostokątnych jamach grobowych.

Grobowiec był z reguły przeznaczony dla jednej osoby, jednak zdarzają się grobowce z kilkoma pochówkami lub pochówki tuż obok kurhanu.

 Wyposażenie grobów jest skromne lub też w ogóle nie występuje. Miejsce powstania grobowca był decyzją o znaczeniu strategicznym. Wiadome jest, że grobowce megalityczne ludności KPL były odbiciem organizacji struktury osadniczej. Obiekty te były też traktowane jako symbol prawa danej ludności do danego obszaru.

W mikroregionie łupawskim pojedynczy grobowiec nie wyznaczał centrum poszczególnej grupy regionalnej, lecz granicę strefy eksploatowanej przez większą grupę, zamieszkującą osadę- centrum w Poganicach. Na obszarze mikroregionu łupawskiego występują dwa pierścienie grobowców megalitycznych, co może świadczyć o tym, że grupa zamieszkująca była bardzo zjednoczona i potężna. Dominował w niej tradycjonalizm i konserwantyzm. Z jednej strony pierścienie te oznaczały prawo do danego terytorium, z drugiej zaś chęć odcięcia się od wszystkiego, co obce ( J. Wierzbicki, 2003.).

Henryków

W okolicach Henrykowa na Przedgórzu Sudeckim odkryto w 1995r. w lesie cmentarzysko, składające się z 6 konstrukcji megalitycznych w typie tzw. grobowców kujawskich.

Brak w nich komory grobowej, a cechy megalityczne dostarcza kamienna obstawa nasypu kamienno- ziemnego.

Stanowisko położone jest na płycie wysoczyznowej i zajmuje powierzchnię około 1,5 ha. Grobowce mają orientację wschód- zachód, z czołami od wschodu. Największy z grobowców ma 36m długości, 9m szerokości i 1,4m wysokości u czoła. Najmniejszy liczy 14,5m długości i 5,5m szerokości u czoła. O tym, ze jest to konstrukcja megalityczna typu kujawskiego świadczą kamienne obramowania nasypów.

Z dotychczasowych badań nad grobowcami wynika, że powstawały w kilku etapach. Pierwszym było ustawienie, możliwie najbliżej siebie głazów i wypełnienie szczelin między nimi mniejszymi otoczakami. Głazy największe ustawiano zawsze u czoła grobowca, coraz mniejsze idąc ku wierzchołkowi.

Nie wiadomo czy to obramowanie konstruowano przed złożeniem zmarłego czy po ceremonii pogrzebowej. Drugim etapem budowania było usypanie kurhanu. Być może całemu procesowi budowania grobowca towarzyszyły jakieś obrzędy magiczne.

Ciekawym odkryciem jest znalezienie na jednym z kamieni czoła grobowca intencjonalnego rytu, być może, jak chce J. Wierzbicki jest to „szkic architektoniczny” stawianego obiektu. Dolnośląskie megality nie zostały jeszcze dokładnie zbadane i wciąż nie wiadomo, co kryją w sobie ziemne nasypy ( W. Wojciechowski, 2003.).

 Słonowice

Ciekawym, neolitycznym stanowiskiem, pochodzącym z KPL są Słonowice. Początkowo uznane za fortyfikacje obronne struktury po dokładniejszych badaniach okazały się miejscem sakralnym, połączonym z cmentarzyskiem.

Powstało ono na spłaszczeniu stoku, które od wschodu, zachodu i najprawdopodobniej północy było osłonięte wałem z rowami po obu jego stronach.

Od strony południa istniał 120 m grobowiec. Grobowiec ten nawiązywał do konstrukcji typu kujawskiego. Cechą różniącą go od grobowców kujawskich jest fakt, iż zamiast kamieni, zastosowano w nim drewno, które w przeciwieństwie do kamieni było w tym rejonie ogólno dostępne. Ściany grobowca to palisada zbudowana z pali drewnianych o średnicy około 30cm.

Taką strukturę nazwano megaksylonem.

Takich grobowców odkryto jak na razie sześć. Ciała składano w tych grobowcach różnie: groby skrzynkowe, jamowe przysypane kamieniami. Inwentarz grobowy był bardzo ubogi.

Datowanie oparte na analizie porównawczej warstw stratygraficznych oraz metodzie radiowęglowej pozwala ustalić czas powstania obiektu na przełom IV i III tys.p.n.e. Można więc wiązać jego powstanie na początek KPL w tej części Małopolski. Co ważne grobowcom towarzyszyło klasyczne, płaskie cmentarzysko KPL, datowane na okres paręset lat wcześniejszy niż powstanie megaksylonów, więc etap rozwoju KPL ( K. Tunia, 2003.).

Grzybnica

Z cmentarzyska w Grzybnicy znanych jest 17 nekropolii z kręgami kamiennymi, wytworzonych przez ludność kultury wielbarskiej. Omawiane cmentarzysko należy do starszej fazy tej kultury.

Cecha charakterystyczną wyodrębniającą to stanowisko spośród innych cmentarzysk kultury wielbarskiej jest występowanie obok grobów płaskich i kurhanów także kręgów kamiennych. Takie kręgi występują poza Pomorzem ok. w południowej Norwegii i południowo – zachodniej Szwecji w liczbie ponad tysiąca.

Cmentarzysko znajduje się na lewym brzegu górnej Radwi, występuje jako najdalej na zachód wysunięte stanowisko z grupy Odry – Węsiory.

Stanowisko to zajmuje obszar około 10 ha, wydłużony równolegle do rzeki, na którym występuje 11 wzniesień płasko wypukłych, o średnicy 10 – 12m, prawdopodobnie mogił. Oprócz tego na stanowisku znajdują się 2 bliźniacze kręgi głazów (I i II; średnica około 40m), oddalonych od siebie o około 30m.

Obiekt był przebadany dość dawno, bo w 1974 r. Przebadano wówczas dokładnie kręgi I i II. Po środku kręgu I znajduje się wzniesienie kopczykowate. Okrąg składa się z 20 zachowanych, stojących lub obalonych głazów, między którymi odstęp wynosi po 3,5 – 4m.

Krąg II składa się z 16 głazów ustawionych co 3,5m, które stały pionowo i sięgały do wysokości 87 cm. Pod nasypem kopczyka z kręgu I znajdował się grób- okrągła jama o średnicy 1m i głębokości 1,1m wypełniona spalenizną. Pierwotnie był pokryty warstwą kamienną.

Niedaleko kopca zachował się obiekt, będący pozostałością stosu ciałopalnego. Chronologia została określona na podstawie znalezisk z pochówka z kręgu II oraz grobu płaskiego nr 1 z jednego ze wzniesień. Oba groby datowane są na fazę B2 okresu wczesnorzymskiego (brązowa bransoleta) czyli lata ok. 70 – 170 n.e.

Przeznaczenie kręgów nie jest nam do końca znane. Być może służyły jako grobowce lub też, co jest bardziej prawdopodobne, wyznaczały miejsce zgromadzeń publicznych, na których w szczególnych okolicznościach mogło się grzebać zmarłych ( R. Wołągiewicz, 1975.).


« Poprzednia stronaNastępna strona »
Zinrex Premium Magazine Style Wordpress Theme