Historia
Śniatyn
Po odzyskaniu niepodległości, Polska uczyniła ze Stanisławowa stolicą jednego z ważniejszych województw. W mieście powstały duże warsztaty kolejowe, rafineria nafty, fabryka waty i watoliny, fabryka smarów, tkalnia mechaniczna, pracownie kołder, ubrań i obuwia, oraz wytwórnia dywanów perskich i kilimów. Wybudowano elektrownię, oraz suszarnię warzyw i owoców. Bo województwo stanisławowskie to kraj sadów i urodzajnych ziem pszeniczno-buraczanych. Wielcy i możni panowie polscy od piastowskich czasów mieli swe włości niby udzielne księstwa.
Południowa część województwa stanisławowskiego, to góry ze słynną Czarnohorą. To już Huculszczyzna „gdzie szum Prutu, Czeremoszu Hucułom przygrywał”. Stolica Huculszczyzny to Żabie, które liczyło sobie sześć tysięcy mieszkańców i 1500 domów. Był tam sąd, poczta, szpital, hotele, restauracje i huculski teatr. Stanisław Vincenz opisał ten cudowny świat huculski w swojej epopei „Na wysokiej połoninie”. Nad Czeremoszem powstało inne śliczne miasto – Kuty. Kuty to stolica Ormian. Były Kuty głównym punktem handlowym z zagranicą i z krajem. Ormianie mieli swoje filie handlowe we Lwowie, Stanisławowie, Przemyślu i Śniatyniu. Do Węgier i na Bałkany wywozili konie huculskie, bydło, sól, kiełbasy koźle, słynne pokuckie zioła lecznicze. Sami produkowali siodła, ceramikę, wyroby koszykarskie i skórzane i wory do juków. Kuty, Zaleszczyki, Kosów i Śniatyń były najcieplejszymi miastami w dawnej Polsce.
Śniatyń to też miasto powiatowe nad Prutem. Ze względu na urodzajne ziemie, był to powiat wybitnie rolniczy. Ciepły klimat umożliwiał uprawę tytoniu, buraków cukrowych, pszenicy i owoców południowych.

Sokół-polska katolicka organizacja patriotyczna.
Pokucie to mała kraina leżąca pomiędzy Wyżyną Podolską a Karpatami, a od południowego-wschodu granicząca z Bukowiną. Z historią naszego kraju związane zostało w XIV wieku.
Wówczas, bezpośrednim sąsiedztwem od południa (w czasach Bogdana z Marmaroszu), była ziemia wołoska ze stolicą w Serecie.
Niedługo potem stolicę wołoską przeniesiono do Suczawy, nieco bardziej oddalonej od naszego terytorium pokuckiego. W roku 1415 na Pokuciu, w Śniatyniu od hospodara wołoskiego Aleksandra przyjął hołd lenny Władysław Jagiełło.
Prawo magdeburskie Śniatyń otrzymał w 1448 roku. Król Zygmunt I nadał miastu prawo organizowania trzech jarmarków w roku. Znana z powiedzonka o wyginięciu szlachty wyprawa Jana Olbrachta na Wołoszczyznę z 1497 roku, nieskuteczne obleganie Suczawy a następnie poniesiona klęska jego wojsk, spowodowało zajęcie części Pokucia przez hospodara Stefana Wielkiego.
Dopiero po bitwie pod Obertynem w 1535 roku nastąpił powrót tej ziemi do Polski. W 1564 roku miasto zostało napadnięte i splądrowane przez oddziały hospodara wołoskiego Aleksandra IV.
W tym też czasie uległ zniszczeniu gościniec i miasto utraciło prawo do pobierania myta. Z tego powodu zostało zwolnione przez króla z podatków do 1572 roku. W tym też czasie przeprowadzona lustracja opisała zamek w Śniatyniu jako zniszczony i pozbawiony opieki ze strony dzierżawców.
Jednocześnie odnotowano istnienie 67 domów w Starym Mieście i 103 w Nowym (w tym 10 żydowskich), 7 rzeźni i karczmy gorzałczanej. Parafia rzymsko-katolicka została założona przed 1568 rokiem. Zamek i fortyfikacje miejskie z przełomu XIV i XV wieku istniały jeszcze w XVIII stuleciu.
Później jeszcze przez wiele lat też nie było tu bezpiecznie. Przebiegał tędy historyczny szlak wołoski ukształtowany przez dogodne, naturalne warunki komunikacyjne, zwany również korytarzem pokuckim. Wiązał on te ziemie i cały nasz kraj z obszarem czarnomorskim. Była to droga handlu, więc również najazdów.
Ta niespokojna granica w zasadzie od początków przynależności tych ziem do Polski, biegła od grzbietu Karpat na północ rzeką Czeremoszem do jego ujścia do Prutu a następnie lądem przez Śniatyn do Dniestru.
Początek XVI wieku to moment, gdy hospodarstwo mołdawskie, dostaje się pod bezpośrednie wpływy Imperium Osmańskiego. Dzięki temu to tutaj, m.in. w Śniatyniu, przebiegała polsko-turecka granica, również w wieku XVII, także wtedy, gdy staczane były bitwy na polach pobliskiego Chocimia.
Śniatyn był polski i nadal tędy biegła granica także po traktacie buczackim. Po pierwszym rozbiorze Polski w 1772 roku, gdy z tej części ziem polskich Austria utworzyła Galicję, dotychczasowa granica w Śniatyniu staje się granicą Austrio-Turecką. Ale zaledwie po paru latach Austria przejmuje od Turcji sąsiednią Bukowinę i dotychczasowa granica dzieli już tylko dwie krainy tej samej monarchii. I taka sytuacja trwa aż do I wojny światowej.
Po jej rozpoczęciu na Ukrainie i Galicji Wschodniej, walczą wszyscy ze wszystkimi. Bolszewicy podsuwają się pod Zbrucz i wówczas rodzi się koncepcja styku polsko-rumuńskiego a wojska rumuńskie wmaszerowują aż do Kołomyi.
Po ich wycofaniu Polska przedrozbiorowa granica z Turcją staje się linią oddzielającą nasz kraj od sojuszniczej Rumunii.
Stosunki z tym krajem przez cały okres międzywojenny są bardzo poprawne. Kwitnie współpraca wojskowa, Piłsudski odwiedza Bukareszt, a Pokucie rozwija się jako teren turystyczny.
Istnieje linia kolejowa zbudowana jeszcze za austriackich czasów biegnąca od Lwowa do Czerniowiec przez Śniatyń i łączyła ona dwa kraje, bo Bukowina z Czerniowcami to już Rumunia.
Ale ciekawostką był przejazd z Kołomyi do Zaleszczyk, bo na skutek przesunięcia granicy prowadziła ona nie tylko przez byłą Galicję, ale fragmentem Bukowiny zahaczała o teren ówczesnej Rumunii.
Teren wokół Śniatynia jest lekko pofalowany, ale niczym niewyróżniający się. Aż dziwne, że los wybrał prostą ścieżkę dla długotrwałej granicy dzielącej tak różnorodne światy.
Na normalnych polach rosnące buraki i kukurydza wcale nie świadczą o tym, że prostą ścieżką wśród działek, zaledwie kilka kilometrów od centrum miasta przebiegała w zasadzie nie zmieniająca się linia graniczna od podboju tych ziem przez Kazimierza Wielkiego aż do II wojny światowej.
W 39 roku zaczął się tu taniec historii, o którym śmiało można powiedzieć . .kołomyjka..
We wrześniu stanęli tutaj krasnoarmiejcy pilnując ojczyzny proletariatu. Szosa zaleszczycka to umowne pojęcie rozsławione przez komunistyczną propagandę. Zaleszczyki zostały zajęte w ciągu paru pierwszych godzin 17 września.
Więcej grup wojskowych i cywilów zdołało przedrzeć się przez leżący bardziej na zachód Śniatyń. Najwięcej zaś, w tym również rząd, przeszło do Rumunii poprzez most na Czeremoszu w miejscowości Kuty, leżących jeszcze bliżej zachodu.
Pakt Ribbentrop – Mołotow odcisnął swą moc i na tym miejscu. Sowieci opanowali w 1940 roku Besarabię północną i Bukowinę z Czerniowcami, więc granica w Śniatyniu ponownie zanikła.
W 1941r. weszli Niemcy, tworząc tutaj Generalną Gubernię, a po drugiej stronie Śniatynia powrócili Rumuni, więc ponownie otworzono tę samą granicę. W 1944 Armia Czerwona znów zaprowadziła sowieckie rządy i na dawnej granicy już nie bieliły się słupki dobiegające następnie do Dniestru.
Za to dawna granica wyznaczała zasięg obwodu, zasięg administracyjnych terenów nowego gospodarza. Granica ze stosownymi tablicami informuje o .województwie. Iwanofrankowskim i Czerniowieckim. Sowieci w wielu przypadkach dawne przebiegi administracyjnych granic zachowali, akceptując je w swoim państwie.
Tereblestie – wioska leżąca na południe od Czerniowców w powiecie Hlyboka nad rzeką Molnicą (lewy dopływ Seretu) Jak podaje Słownik Geograficzny katolicy w liczbie 649 należeli do parafii w Serecie (obecnie miasto w Rumunii na granicy z Ukrainą)





