Ruś Kijowska i Księstwo Halicko Wołyńskie
Po śmierci Daniela Halicz i Wołyń były jednym spójnym państwem choć zazwyczaj rządzili nim dwaj władcy.
Kres planom Daniela przyniosła inwazja mongolska.

Do pierwszego spotkania Daniela z hordami koczowników doszło w 1223 roku. Wtedy to wyprawił się on wraz z drużynami wołyńskimi na odsiecz Połowcom, na których zza Kaukazu uderzyły zagony Sudebeja. Wraz z nim wyprawili się książęta: kijowski, czernichowski i smoleński. W bitwie nad Kałką – Połowcy i Rusini, nie mogąc dojść do porozumienia nawet w kwestii dowodzenia, ponieśli mimo przewagi liczebnej i zmęczenia wojsk Subedeja druzgoczącą klęskę, a sam Daniel, ranny „zwrócił swego konia ku ucieczce”. Mongołowie dotarli aż pod Kijów jednak zmęczeni trzyletnim pochodem wrócili w rodzinne strony.
Jesienią 1237 roku przeszło 150 tysięcy ruszyło na Ruś, zajmując jej część wschodnią i północną. Wiosną 1239 roku książę kijowski Michał zbiegł z miasta. Oblężony jesienią tegoż roku Kijów stawił bohaterski opór, jednak w końcu miasto zostało doszczętnie zniszczone, a Mongołowie ruszyli na Księstwo Halicko-Włodzimierskie. Szybko padł Halicz, nie mający po tym ciosie już nigdy podnieść się z ruiny, podobnie było ze Zwenigrodem, którego rolę przejął później Lwów. Ze wszystkich twierdz halickich jedynie Kamieniec Podolski, położony w wybitnie obronnym miejscu- oparł się inwazji.
Daniel nie podjął walki, lecz z większością wojsk schronił się na Mazowszu. Wiosną 1241 roku Mongołowie ruszyli na Polskę i Węgry, Daniel zaś powrócił do swego państwa, zakładając nową stolicę w Chełmie (dziś w woj. lubelskim).
W ten sposób zachował, mimo kolosalnych strat materialnych, gros swych sił zbrojnych i możliwość prowadzenia aktywnej polityki. Drużyny te rychło miały się okazać niezwykle potrzebne – już w 1244 roku musiał Daniel stawić czoła Polakom i Węgrom usiłującym wprowadzić na tron halicki Rościsława Michaiłowicza. Wojska halickie rozgromiły najeźdźców pod Jarosławiem.
W tym samym roku pod groźbą nowej wojny, książę musiał pośpieszyć do nadwołżańskiej siedziby Batuchana z wizytą hołdowniczą. Składał przysięgę wierności jako ostatni z książąt i zyskał lepsze niż pozostali warunki. Nie otrzymał mianowicie jarłyku czyli pisemnej nominacji na stanowisko księcia, lecz hołdował jako podporządkowany Ordzie władca samodzielnego księstwa.
Wkrótce po powrocie zaczął Daniel montować szeroką koalicję antymongolską. Nawiązał kontakt z papieżem Innocentym IV, zawarł przymierze z Węgrami, wydając swego pierworodnego Lwa za Konstancję, córkę Beli IV, która w posagu wniosła mu Zakarpacie.
Zawiązał również sojusz z Krzyżakami przeciw Litwie, z którą w latach 1251-1252 toczył wojnę, później jednak godząc się z Mendogiem, księciem litewskim. W ten sposób, bezpieczny o swe granice, mógł w spokoju realizować swój dawno obmyślony plan- złamanie potęgi mongolskiej.
W 1255 roku, w leżącym na uboczu Drohiczynie, legat papieski Opitz ukoronował Daniela na króla Rusi, co łączyło się równocześnie z zobowiązaniem do „świętej wojny” przeciw Ordzie.
W 1254 roku nadeszła długo oczekiwana godzina rozprawy. W poprzednim roku wódz mongolski Kuremsa naszedł Podole, teraz Daniel zmusił go do opuszczenia tamtejszych grodów wraz z Kamieńcem Podolskim. Przed marszem na Kijów czekał Daniel na nadejście armii Mendoga. Czekał jednak nadaremnie. Wcześniej nadciągnęła wielka armia Burundaja, który wystąpił z przewrotnym twierdzeniem, że Mongołowie wyprawiają się przeciw Polsce i pragną tylko swobodnego przechodu przez państwo Daniela, który powinien się z nimi ugodzić, w przeciwnym razie…
Zorientowawszy się, że nie może liczyć na posiłki litewskie i węgierskie, król musiał przyjąć dyktat mongolski. Wiązało się to z uznaniem zwierzchnictwa chana, zerwaniem kontaktów ze Stolicą Apostolską, wspomożeniem najazdu Burundaja na Polskę, wreszcie zburzeniem nowych umocnień wzniesionych we Włodzimierzu, Łucku, Krzemieńcu i Chełmie. To ostatnie było największą klęską – Mongołowie nie byli w stanie zdobyć takich unowocześnionych obwarowań.
W 1259 roku Burundaj ruszył na Małopolskę pustosząc ją straszliwie. Wojska halickie musiały iść w przedniej straży najeźdźców.



